Tysiące paneli na gruncie o ogromnej wartości. Miasto nie negocjowało z energetycznym gigantem
W miejscu wyburzonych budynków starej elektrociepłowni w Bielsku-Białej ruszają prace, które budzą zdziwienie części mieszkańców. Tauron buduje potężną farmę fotowoltaiczną i choć inwestycja wpisuje się w modny trend odnawialnych źródeł energii, lokalizacja tysięcy paneli w centrum, na gruncie o ogromnej wartości rynkowej, wywołuje pytania o sensowność takiego zagospodarowania terenu.
Bielszczanie zastanawiają się, dlaczego tak atrakcyjny teren o powierzchni blisko czterech hektarów, położony dosłownie rzut kamieniem od planowanej nowej siedziby Teatru Lalek Banialuka, zostanie „zamrożony” pod instalację techniczną, zamiast służyć celom publicznym lub miastotwórczym.
Inwestycja opiewa na kwotę około 10 mln zł i ma zostać uruchomiona jeszcze w tym roku. Na terenie po starej części zakładu, który został wyburzony kilka lat temu, powstaje instalacja o mocy około 3,58 MW. Spółka dysponuje już kompletem pozwoleń oraz decyzjami środowiskowymi, co oznacza, że proces inwestycyjny jest nieodwracalny. Energia wyprodukowana przez ponad 5 tys. paneli ma być w większości wykorzystywana na potrzeby własne bielskiej elektrociepłowni, a ewentualne nadwyżki trafią do sieci.
Argumenty o ekologii nie wszystkich jednak przekonują. Na łamach portalu wielu mieszkańców zwracało uwagę, że farmy fotowoltaiczne zazwyczaj buduje się na nieużytkach lub obrzeżach miast, gdzie ziemia jest tania, a nie w centrach aglomeracji, gdzie będą psuły estetykę. Pojawiły się głosy, że władze Bielska-Białej mogły podjąć próbę przejęcia tego terenu w drodze wymiany za inne grunty na peryferiach.
Choć bliskość działającej elektrociepłowni wyklucza tam budownictwo mieszkaniowe, to teren idealnie nadawałby się pod obiekty użyteczności publicznej czy parkingi, których w centrum zawsze brakuje.
Zapytaliśmy w Ratuszu, czy podejmowano jakiekolwiek próby negocjacji z energetycznym gigantem, by uratować ten teren dla innych funkcji. Odpowiedź jest krótka: Miasto nie prowadziło żadnych rozmówi na temat wymiany, czy zakupu działki, na której Tauron Ciepło planuje budowę farmy fotowoltaicznej.
Tauron Ciepło realizuje swoją strategię na własnym terenie, a władze Bielska-Białej najwyraźniej nie zamierzały ingerować w te plany. W efekcie, zamiast nowoczesnej architektury czy przestrzeni miejskiej, Bielszczanie przez najbliższe lata będą oglądać rzędy krzemowych paneli otoczone płotem.
bak
Oceń artykuł:
63 79