Po dorodnej lipie, rosnącej od dziesięcioleci przy kapliczce na osiedlu Złote Łany w Bielsku-Białej, pozostała pustka i wspomnienia. Mieszkańcy okolicznych bloków nie kryją żalu i pytają komu przeszkadzało potężne drzewo rosnące na osiedlowej polanie? Choć zarówno Spółdzielnia Mieszkaniowa Złote Łany, jak i urzędnicy ochrony środowiska przekonują, że stan fitosanitarny zaatakowanej przez patogeny lipy był zły, dla mieszkańców jej wycinka to duża strata z którę trudno się pogodzić.


Na zdjęciu: lipa obok krzyża, fot. Urszula Rogólska/Gość Niedzielny Bielsko-Żywiecki

Miejsce to ma dla lokalnej społeczności wymiar szczególny. W sąsiedztwie ostatniego przystanku linii nr 4, stoi krzyż postawiony w 1854 roku, związany z dramatem rodziny Homów. W połowie XIX wieku w Lipniku szalała epidemia tyfusu, która dziesiątkowała mieszkańców. Choroba nie oszczędziła dzieci Georga i Marianny – śmierć zabrała ich pięcioro. Zrozpaczony ojciec ufundował krzyż, by upamiętnić tę stratę.

Mogła mieć nawet sto lat

Piaskowcowy krzyż był także miejscem, w którym modlił się Karol Wojtyła, gdy był jeszcze kardynałem. Dziś przy okazji świąt majowych i innych nabożeństw gromadzą się tu wierni z pobliskich osiedli. Od zawsze symbolem tego miejsca była dorodna lipa rosnąca tuż obok krzyża otoczonego metalowym płotem.

Na przełomie lutego i marca drzewo zostało wycięte. Dziś o dorodnej lipie przypomina jedynie pień, a mieszkańcy okolicy nie kryją rozgoryczenia tym faktem. Pani Agnieszka, która skontaktowała się z redakcją, podkreśla, że lipa przetrwała wojenne zawieruchy i wichury, ale przegrała z decyzją urzędników.

– Drzewo rosło na środku polany, komu mogło zagrażać? Zdaje sobie sprawę, że drzewa chorują, ale można je leczyć – mówi mieszkanka okolicy. Dorodne drzewo miało 220 cm obwodu. Mogło mieć ok. 100 lat.

Ratusz odpowiada, że procedura związana z usunięciem drzewa rozpoczęła się w grudniu ubiegłego roku na wniosek Spółdzielni Mieszkaniowej Złote Łany do której należy teren, gdzie stoi krzyż. Przeprowadzone oględziny wykazały, że stan lipy był zły. Urzędnicy ochrony środowiska stwierdzili obecność zaawansowanego wypróchnienia u podstawy pnia oraz liczne ubytki wgłębne w konarach.

Zagrożenie złamania drzewa

Z informacji przekazanych nam w Ratuszu wynika, że drzewo zostało zaatakowane przez patogeny grzybowe i jemiołę, a w miejscu rozwidlenia pnia na dwa główne przewodniki zauważono pęknięcie. Według urzędników istniało realne i wysokie ryzyko rozłamania się drzewa, co przy silnych wiatrach wiejących w tym odsłoniętym terenie stanowiło zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi przebywających w pobliżu krzyża.

Również przedstawiciele Spółdzielni Mieszkaniowej Złote Łany zapewniają, że ich wniosek o wycince drzewa nie był pochopny, a drzewo przycinano, by go ratować. Choć na pierwszy rzut oka lipa mogła sprawiać wrażenie solidnej, oględziny i wycinka potwierdziły skalę degradacji wnętrza pnia. O interwencję w sprawie drzewa miała wnioskować wspólnota opiekująca się krzyżem, obawiając się o bezpieczeństwo wiernych.

W miejscu wycinki mają pojawić się nowe rośliny. Zgodnie z decyzją administracyjną spółdzielnia została zobowiązana do wykonania nasadzenia zastępczego w postaci jednego drzewa, ale planowane są nasadzenia trzech młodych drzew. Tyle tylko, że miną dziesięciolecia nim osiągną wymiary wyciętej lipy.

Czy można było uratować wiekową lipę, stosując metody wiązania konarów lub zabiegi pielęgnacyjne? Na to pytanie nie poznamy odpowiedzi. Mieszkańcom pozostaje przyzwyczaić się do pustego miejsca obok krzyża.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]