Naprawili fortepian i zaraz doszło do awarii. „Umilał” wieczór mieszkańcom do nocy
Miał być spokój i gwarancja ciszy, a skończyło się na kolejnej awarii i złości mieszkańców Placu Wojska Polskiego. Choć bielski Ratusz z dumą ogłosił naprawę zdewastowanego niedawno fortepianu, system zawiódł już pierwszego dnia.
Zamiast zapowiadanego spokoju po godzinie 18.00, mieszkańcy okolicznych kamienic musieli mierzyć się z niechcianym koncertem, który przeciągnął się do późnych godzin nocnych. Wraz z naprawą jego elementów, urzędnicy zapowiedzieli, że wdrożone zostały restrykcyjne zasady dotyczących jego użytkowania.
Ratusz deklarował, że w trosce o prawo do odpoczynku osób mieszkających w bezpośrednim sąsiedztwie Placu Wojska Polskiego, fortepian będzie automatycznie wyłączany o godz. 18.00. Miało to ukrócić uciążliwe „brzdękolenie”, które w przeszłości wielokrotnie było powodem skarg. Środowy wieczór pokazał jednak, że technologia bywa zawodna, a oprogramowanie sterujące instrumentem po prostu nie zadziałało.
Mieszkańcy, którzy liczyli na obiecaną ciszę, nie kryją irytacji. Dla wielu z nich dźwięki wydobywające się z instrumentu, zwłaszcza gdy trafia on w ręce amatorów o wątpliwych umiejętnościach, stają się nie do zniesienia. Sytuacja, w której instrument grał w najlepsze do późnej nocy, przelała czarę goryczy.
Urzędnicy przyznali, że doszło do błędu systemu, przez co instrument nie wyciszył się o wyznaczonej porze. - Bardzo Was za to przepraszamy - brzmi komunikat Ratusza. Będziemy czuwać zarówno nad głośnością instrumentu w ciągu dnia, jaki i wyłączeniem fortepianu o godz. 18.00 - brzmi zapowiedź.
bb
Oceń artykuł:
12 37
Ktoś, kto nie potrafi grać, nie wydobyłby z fortepianu ani dźwięku.