To już oficjalne i przesądzone informacje, choć na ich wejście w życie przyjdzie nam trochę poczekać. Wraz z roczną korektą rozkładu jazdy, oferta PKP Intercity na trasie łączącej Bielsko-Białą z Krakowem zostanie podwojona, a pociągi pomiędzy miastami kursować będą w takcie co dwie godziny - zapowiada poseł Mirosław Suchoń.

Jeszcze kilka miesięcy temu podróż koleją do Krakowa była prawdziwą drogą przez mękę i kojarzyła się wielu pasażerom z koniecznością przesiadek lub nużącym, trzygodzinnym przejazdem przez Kalwarię Zebrzydowską. Sytuacja uległa diametralnej zmianie w październiku zeszłego roku dzięki uruchomieniu oferty PKP Intercity i skierowaniu składów nową trasą przez Oświęcim oraz Chrzanów.

Planowana na grudzień roczna korekta rozkładu jazdy przyniesie kolejny przełom. Ze względu na ogromne zainteresowanie podróżnych zdecydowano o znacznym zagęszczeniu siatki połączeń. „Edyty” podbijają szlaki Podbeskidzia Jak przekazał redakcji poseł Mirosław Suchoń, pełniący funkcję szefa sejmowej komisji infrastruktury, na pasażerów czekać będzie dokładnie dwa razy więcej kursów niż obecnie.

Składy z Bielska-Białej do Krakowa i z powrotem będą odjeżdżać w takcie co średnio 120 minut. Trzy z ośmiu zaplanowanych pociągów nie zakończą biegu w naszym mieście, lecz pojadą dalej do Żywca. Pociągiem z Bielska-Białej do Krakowa dojedziemy w około 75 minut, natomiast podróż z Żywca do stolicy sąsiedniego województwa zajmie pasażerom nieco ponad półtorej godziny, ale nie więcej niż 100 minut.

Cena promocyjna za przejazd na trasie Bielsko-Biała – Kraków to nawet 9 złotych, a kwota bazowa wynosi 33 zł, z kolei podróżni rozpoczynający trasę w Żywcu zapłacą jedynie o 4 zł więcej. Biorąc pod uwagę rosnące koszty paliwa i opłaty parkingowe w centrum Krakowa, kolej staje się obecnie najrozsądniejszym wyborem dla osób odwiedzających Małopolskę w celach zawodowych, edukacyjnych czy turystycznych.

bak