Wraz z nadejściem pierwszych cieplejszych dni i ustąpieniem śniegu, mieszkańcy Bielska-Białej, zamiast cieszyć się budzącą do życia przyrodą, muszą uważnie patrzeć pod nogi. Frustracja osób dbających o czystość wspólnej przestrzeni sięga zenitu, gdy widzą, jak właściciele czworonogów nie sprzątają odchodów po swoich psach. Problem zauważają mieszkańcy, a radny pyta miasto, jakie podejmuje działania?

Na biurko prezydenta miasta oraz do straży miejskiej trafiają skargi w tej sprawie. Jedna z nich równocześnie wpadła do naszej redakcyjnej skrzynki. Mieszkaniec poruszony sytuacją na osiedlu Kopernika, nie szczędzi gorzkich słów pod adresem swoich sąsiadów, którzy posiadają czworonożnego przyjaciela.

Bielszczanin wskazuje, że dla wielu osób obowiązek sprzątania po psie to martwy przepis, a próby zwrócenia uwagi kończą się drwinami lub agresją słowną. W relacji mieszkańca pojawiają się przykłady.

- Podczas jednego spaceru z synem, naprzeciwko Travel Pizza, blondynka z dwoma psami pozwoliła im załatwić się w miejscu budowy nowego parku. Po zwróceniu uwagi po prostu przeszła na drugą stronę ulicy. Starszy, siwy pan „nie zauważył”, że jego kundelek zostawił brązową „minę” pod ławką obok wejścia na plac zabaw przy pętli autobusowej – centralnie przy wejściu. Na tym skwerze codziennie, w dni robocze, starsza, krótkowłosa pani wyprowadza psa, który biega bez smyczy, i nie przejmuje się niczym - wylicza.

Jego zdaniem, poczucie bezkarności jest tak duże, że niektórzy potrafią roześmiać się w twarz osobie proszącej o zachowanie porządku. Mieszkaniec apeluje do strażników miejskich o choćby krótkie, dwugodzinne patrole, które realnie poprzez mandaty dyscyplinowałyby właścicieli zwierząt.

W podobnym tonie interpelację do prezydenta skierował Roman Matyja. Radny zauważa, że problem staje się szczególnie palący w okresie wczesnowiosennym, gdy topniejący śnieg odsłania skalę zaniedbań na skwerach, terenach zielonych i w pobliżu placów zabaw. W swoim piśmie radny Bielska-Białej dopytuje m.in. jakimi zasobami w postaci koszy i dystrybutorów woreczków dysponuje obecnie miasto.

Radny chce również wiedzieć, czy planowane jest zwiększenie liczby tych punktów oraz czy Ratusz zamierza przeprowadzić kampanię edukacyjną, która przypomniałaby o zasadach. Według radnego utrzymanie czystości to wspólna odpowiedzialność, ale musi ona iść w parze z konsekwentnym egzekwowaniem prawa.

Sanepid przypomina, że sprzątanie po psie to nie tylko kwestia dobrego wychowania, ale przede wszystkim zdrowia. Pozostawione odchody mogą przenosić groźne pasożyty i bakterie, co stanowi szczególne zagrożenie dla Dzieci bawiących się na trawnikach. Eksperci zaznaczają, że odpowiedzialny opiekun musi dbać o czystość wspólnej przestrzeni, aby nie narażać innych na infekcje i nie psuć komfortu życia w mieście. Za zignorowanie tego obowiązku polskie prawo przewiduje mandat w wysokości do 500 zł.

bak