Tylko w raczkach albo łyżwach. Sprawdziliśmy, jak wygląda „akcja zima” na chodnikach - foto
„Jedna wielka szklanka”, „lodowisko zamiast chodnika”, „gdzie są służby?” - to tylko kilka przykładów wiadomości, które dziś wpływały do naszej redakcji. Choć zdjęć nie brakowało, sami wyszliśmy na spacer w centrum miasta. Wnioski? Jest bardzo ślisko, a odpowiedzialni za nadzór nad stanem chodników chyba zapadli w zimowy sen.
Pierwsze sygnały o śliskich chodnikach w mieście otrzymaliśmy wczesnym przedpołudniem. Był to sygnał z rejonu ul. Piastowskiej w Bielsku-Białej. Kolejne spływały z okolicy placu Ratuszowego, placu Chrobrego a także ulic na osiedlu Śródmiejskim, Grunwaldzkim czy z Białej. Było ich naprawdę wiele. Nie były to uliczki osiedlowe, a główne ciągi piesze. Ich skala była tak duża, że sami wybraliśmy się na bardzo długi spacer.
Przeszliśmy wszerz i wzdłuż centrum miasta, zahaczając m.in. o ulicę Stojałowskiego, 11 Listopada, Konfederatów Barskich, Ratuszową, Krakowską, Broniewskiego, Dmowskiego czy Tuwima. W bardzo wielu miejscach chodniki nie były posypane, a na pewno nie piaskiem, który zapobiegałby upadkowi.
Chcąc uzyskać wyjaśnienia i dowiedzieć się, czy brygady ręczne firmy odpowiedzialnej za zimowe utrzymanie dróg i chodników w Bielsku-Białej pracują w terenie, zadzwoniliśmy do głównego inżyniera Miejskiego Zarządu Dróg, który odpowiada za nadzór nad tzw. akcją zima. Niestety, nie odebrał naszego telefonu.
bak
Oceń artykuł:
51 7Galeria:
Komentarze 4









