Blisko 30 tysięcy litrów oleju napędowego zamiast deklarowanych preparatów smarowych – taki ładunek odkryli funkcjonariusze Śląskiego Urzędu Celno-Skarbowego podczas kontroli na drodze ekspresowej S1 w Bielsku-Białej. Przemytniczy transport, który w ogóle nie powinien znaleźć się na terytorium Polski.

Funkcjonariusze na bielskim odcinku S1 zatrzymali tam do rutynowej kontroli samochód ciężarowy z naczepą. Według dokumentacji towar został załadowany na Słowacji, a jego celem miała być Słowenia. Uwagę zwrócił jednak fakt, że trasa przejazdu przez Polskę była zupełnie nieuzasadniona logistycznie.

Bardzo szybko okazało się, że to nie jedyny problem przewoźnika. Kontrola dokumentacji wykazała, że transport podlegał obowiązkowemu zgłoszeniu w Systemie Elektronicznego Nadzoru Transportu (SENT). Kierowca nie posiadał jednak wymaganego numeru referencyjnego, a przewoźnik w ogóle nie zarejestrował przejazdu w systemie. Kluczowe okazały się badania próbek przewożonej substancji.

Choć dokumenty mówiły o preparatach smarowych, wstępna analiza laboratoryjna potwierdziła, że w cysternie znajduje się klasyczny olej napędowy. Skala nieprawidłowości jest ogromna. Funkcjonariusze zabezpieczyli prawie 30 tysięcy litrów paliwa. Gdyby towar trafił do nielegalnego obrotu, Skarb Państwa straciłby należności podatkowe w wysokości - blisko 35 tys. zł z akcyzy i ponad 41 tys. zł z podatku VAT.

Kierowca ciężarówki za brak numeru SENT został na miejscu ukarany mandatem w wysokości 6 tys. zł. To jednak nie koniec jego kłopotów – mężczyzna usłyszał zarzuty popełnienia przestępstwa skarbowego. Odpowie za uszczuplenie podatku oraz naruszenie przepisów dotyczących obrotu wyrobami akcyzowymi.

Poważne konsekwencje czekają również krajowego przewoźnika. Za niedopełnienie obowiązku zgłoszenia transportu w systemie wszczęto postępowanie administracyjne. Grozi mu kara w wysokości 20 tys. zł. 

bb