Liczne siły policji pojawiły się dziś wieczorem w pobliżu domu handlowego Klimczok. Do służb wpłynęła informacja o bardzo liczne grupie osób, wśród których ktoś miał posiadać przedmiot przypominający broń. - Zgłoszenie nie zostało potwierdzone - informuje oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej.

Do zdarzenia doszło około godziny 19.00. Dyżurny bielskiej policji otrzymał poważne zgłoszenie, z którego wynikało, że w okolicy placu Wojska Polskiego zebrała się liczna, około 30-osobowa grupa ludzi.

Według osoby dzwoniącej na numer alarmowy, jeden z uczestników zbiegowiska miał posiadać przedmiot przypominający broń palną i ostentacyjnie ją przeładować. Biorąc pod uwagę treść zgłoszenia dyżurny wysłał w rejon placu Wojska Polskiego wszystkie wolne patrole będące w najbliższej okolicy.

Łącznie w interwencji brało udział sześć radiowozów, w tym Samodzielny Pododdział Prewencji Policji z Wapienicy. Widok tylu radiowozów na sygnałach wywołał spore zaniepokojenie wśród mieszkańców. Jak się jednak okazało po dotarciu funkcjonariuszy na miejsce, rzeczywistość odbiegała od treści zgłoszenia.

Policjanci nie zastali na placu żadnej licznej grupy osób. W toku czynności wylegitymowano jedną osobę znajdującą się w pobliżu. Dokonano szczegółowej kontroli pod kątem posiadania niebezpiecznych narzędzi. - Nie znaleziono broni ani żadnego innego przedmiotu, który mógłby zagrażać życiu lub zdrowiu. Ostatecznie zgłoszenie nie zostało potwierdzone - mówi kom. Sławomir Kocur. Nikogo nie zatrzymano.

bb