Kierowcy czekający na otwarcie bieruńskiego odcinka drogi ekspresowej S1 muszą uzbroić się w jeszcze większą cierpliwość. Choć ostatnie zapowiedzi mówiły o drugiej połowie lutego, dziś wiadomo już, że i ten termin nie zostanie dotrzymany. Wykonawca fragmentu trasy ekspresowej, firma Strabag, jako realną datę uzyskania przejezdności wskazuje drugą połowę marca. Ale wszystko determinuje pogoda.

Miał być koniec ubiegłego roku, potem styczeń, a ostatnia zapowiedź Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Katowicach mówiła o lutym. Budowa obwodnicy Bierunia oraz fragmentu trasy ekspresowej łączącego się z DK44 zdaje się nie mieć szczęścia ani do kalendarza ani do pogody. Mimo zaangażowania dodatkowych brygad, zima po raz kolejny brutalnie zweryfikowała harmonogram prac na S1.

Aura im ciągle nie sprzyja

Jak w rozmowie z naszą redakcją potwierdza kierownik Marcin Warchoł z firmy Strabag, na przeszkodzie stoją nie tylko kwestie techniczne, ale przede wszystkim warunki atmosferyczne, które determinują tempo prac.

– Brygady kończą właśnie montaż barier energochłonnych. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, ostatnia z nich zostanie wbita w tym tygodniu – mówi kierownik Warchoł. To jednak tylko kropla w morzu potrzeb. Dużo większym wyzwaniem jest montaż ekranów dźwiękochłonnych – do zainstalowania pozostało ich jeszcze ponad 3000 mkw. Równocześnie trzeba montować znaki pionowe i tablice informacyjne.

Największą niewiadomą pozostaje jednak oznakowanie poziome. Na malowanie pasów ekipy potrzebują zaledwie 3-4 dni roboczych. W teorii to niewiele, ale w praktyce wykonanie malowania determinuje pogoda.

W ostatnich tygodniach dwucyfrowe mrozy przeplatają się z odwilżą i opadami deszczu oraz śniegu, co uniemożliwia zachowanie odpowiednich reżimów technologicznych i myśleć o malowaniu oznakowania. Samo zakończenie prac fizycznych nie oznacza natychmiastowego wpuszczenia samochodów.

Tranzyt jeszcze musi poczekać

Gdy tylko drogowcy zejdą z trasy, odcinek musi odwiedzić audytor Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Dopiero z jego opinią wykonawca może złożyć komplet dokumentów do Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Katowicach. Urzędnicy zazwyczaj potrzebują około dziesięciu dni na analizę dokumentacji i sprawdzenie jej zgodności ze stanem faktycznym, zanim pojawią się na placu budowy.

Biorąc pod uwagę ten łańcuch zależności oraz warunki atmosferyczne realnym terminem udostępnienia dla kierowców kolejnego odcinka wybudowanej trasy S1 jest druga połowa marca. Jeśli sprzyjać będzie aura.

Przypomnijmy, że od 19 grudnia ubiegłego roku ruch na wybudowanej drodze S1 odbywa się jedynie między węzłem Hałcnów a Oświęcimiem. Brak przejezdności odcinka bieruńskiego powoduje, że na trasie w kierunku północy kraju wciąż obowiązują ograniczenia tonażowe, co blokuje pełny ruch tranzytowy.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]