Kuratorium miażdży argumentację Ratusza. To przełom w walce o likwidowane placówki?
Ratusz znalazł się w ogniu krytyki po ujawnieniu dokumentu ze śląskiego kuratorium oświaty. Choć władze miasta przekonywały, że ma opinię prawną z której wynika, że mogły wstrzymać rekrutację do placówek oświatowych przewidzianych do likwiadacji bez zakończenia procesu, to nadzór pedagogiczny stawia sprawę jasno - to działanie bez podstawy prawnej. Nowe fakty, przytoczone podczas czwartkowej sesji przez radnego Janusza Buzka, podważają dotychczasową narrację urzędników i dają rodzicom i kuratorium potężny argument w walce o utrzymanie placówek.
Nie gaśnie, a wręcz zaognia się spór wokół planowanej likwidacji kilku placówek oświatowych w Bielsku-Białej. Podczas gdy rodzice końcem stycznia zarzucali władzom miasta działania bezprawne, Ratusz odpowiadał, że wstrzymanie naboru na nowy rok szkolny to jedynie techniczny element reformy. W tle toczy się walka o przyszłość dzieci, a kluczowy głos w tej sprawie należy do Śląskiego Kuratora Oświaty.
Kuratorium jednoznacznie o działaniu miasta
Kością niezgody jest planowana likwidacja kilku przedszkoli i szkoły na osiedlu Grunwaldzkim. Zdaniem urzędników zmiany są niezbędne ze względów organizacyjnych i demograficznych. Rodzice odpowiadają jednak, że miasto patrzy na edukację wyłącznie przez pryzmat oszczędności, a nie dobra dzieci.
Roman Szybiak, rodzic dziecka z Przedszkola nr 29 na Górnym Przedmieściu, publicznie oskarżył urzędników o próbę „wygaszenia” placówek poprzez odcięcie ich od systemu rekrutacji na rok 2026/2027. Według strony społecznej jest to próba postawienia wszystkich przed faktem dokonanym – doprowadzenia do sytuacji, w której przedszkola pozostaną puste, zanim jeszcze zapadną ostateczne decyzje o ich losie.
Bielski magistrat odpierał te zarzuty, a odpowiedzialny za oświatę wiceprezydent Igor Kliś, opierając się na opinii prawnej, przekonywał, że prowadzenie naboru do miejsc, które mają zostać zamknięte, wywołałoby jedynie chaos organizacyjny i konieczność przymusowego przenoszenia dzieci po procesie rekrutacji.
Tę argumentację kompletnie rozbija jednak najnowsze stanowisko z Kuratorium Oświaty w Katowicach z 11 lutego, które podczas czwartkowej sesji zaprezentował radny Janusz Buzek z PiS. Dokument podpisany przez dyrektor Annę Kij, nie pozostawia pola do interpretacji. - W opinii Kuratorium Oświaty jeśli przedszkole nadal istnieje, to powinna być przeprowadzona do niego rekrutacja, gdyż nie zostało ono zlikwidowane, tzn. nie została zakończona formalnie procedura likwidacyjna – czytamy w stanowisku nadzoru.
Szukają wsparcia wśród posłów
Urzędniczka kuratorium wskazuje, że przepisy prawa oświatowego nie pozwalają na ignorowanie terminów rekrutacji na podstawie samych tylko zamiarów likwidacji. Co więcej, w dokumencie wprost pada stwierdzenie, że blokowanie naboru w obecnej sytuacji to „działanie bez podstawy prawnej”.
Nowe okoliczności stawiają pod znakiem zapytania rzetelność opinii prawnych, na które powoływał się Urząd Miejski w Bielsku-Białej, a rodzice nie tracą czasu w walce o zachowaie placówek oświatowych. W czwartek Roman Szybiak obecny był w Sejmie, gdzie brał udział w dykusjach na temat systemu oświaty.
– Bierzemy udział w podkomisji na temat likwidacji małych przedszkoli, która toczy się w Sejmie. Jesteśmy z apelem, dotyczącym próby wyłączenia przedszkoli z rekrutacji bez podstawy prawnej, które próbuje forsować miasto. Zwłaszcza po opinii kuratorium, że jest to działanie bezprawne – przekazał nam Roman Szybiak, przewodniczący rady rodziców działającej w Przedszkolu nr 29 na Górnym Przedmieściu.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Oceń artykuł:
109 32
Dlaczego trzeba było przeprowadzić rekrutację:
1. bo takie jest prawo (nie tak, jak oni je rozumieją);
2. bo tego chcą mieszkańcy;
3. bo bez zgody kuratorium nie można zlikwidować przedszkola, a zgody nie było, więc placówka działać ma w normalnym trybie.