Gigantyczne kolejki w centrum. W niektórych bielskich cukierniach zabrakło pączków - foto
Od rana przed cukierniami w centrum Bielska-Białej, nazywanym pączkowym zagłębiem, formowały się długie ogonki. Wśród łasuchów niezmiennie króluje klasyka z różą, choć za ten przysmak trzeba w tym roku zapłacić nieco więcej niż przed rokiem.
Tłusty czwartek to w kalendarzu chrześcijańskim ostatni czwartek przed Wielkim Postem. Dzień ten rozpoczyna ostatni tydzień karnawału i zgodnie z obyczajem pozwala na nieskrępowane objadanie się.
Nic dziwnego, że w bielskich cukierniach od świtu ustawiają się bardzo długie kolejki klientów, a są takie miejsca, gdzie zapasy na bieżąco smażonych pączków wyczerpują się momentalnie, bo klienci potrafią kupić nawet... 30 sztuk pączków. Mimo bardzo bogatej i różnorodnej oferty cukierni, preferencje Bielszczan od lat pozostają stałe – w zamówieniach wciąż dominuje tradycyjna marmolada lub konfitura różana.
Stawki za słodkości są w tym roku bardzo mocno zróżnicowane. Dyskonty, takie jak Lidl czy Biedronka, prześcigają się w promocjach, oferując pączki nawet za... 9 groszy przy zakupie wielopaku.
Z kolei w pączkarniach działających w ścisłym centrum Bielska-Białej ceny wahają się od około 4 zł do nawet 10 zł. Warianty z adwokatem lub czekoladą można kupić za ok. 4,90 zł, natomiast coraz popularniejsze nadzienie pistacjowe to wydatek rzędu 6 zł. Są jednak i takie miejsca, gdzie za rzemieślniczego pączka premium trzeba zapłacić nawet kilkanaście złotych. Wysoka cena nie odstraszała dziś klientów.
bb
Oceń artykuł:
12 43
" głupi nie jestem " .
Za jego czasów na półce był tylko ocet więc starcza mu byle co.