Kuźnia mistrzów na krawędzi. Szkoła wicemistrza olimpijskiego czeka na państwowe wsparcie - foto
Kacper Tomasiak, świeżo upieczony wicemistrz olimpijski, to duma Bielska-Białej i całego regionu. Jednak szkoła, która ukształtowała jego talent i w której pracują jego rodzice, walczy o przetrwanie. Starosta bielski Andrzej Płonka, bije na alarm - bez wsparcia państwa, przyszłość SMS w Buczkowicach stoi pod znakiem zapytania.
W obliczu trwających zimowych igrzysk we Włoszech, oczy całego kraju zwrócone są na polskich sportowców. Mało kto jednak wie, że za sukcesami takich zawodników jak Kacper Tomasiak czy legendarny Piotr Żyła stoi placówka, która od lat boryka się z gigantycznym niedofinansowaniem. Powiat Bielski, mimo skromnego budżetu, od lat samotnie dźwiga ciężar utrzymania jednej z zaledwie dwóch takich szkół w Polsce.
Tylko w tym roku szkolnym Powiat Bielski musi dołożyć do funkcjonowania SMS-u aż 4 miliony złotych. Państwowa subwencja w kwocie 3,4 mln zł nie pokrywa nawet połowy realnych kosztów 7,4 mln zł.
Dlaczego? System finansowania oświaty kompletnie ignoruje specyfikę sportu wyczynowego. – Mechanizm finansowania takich placówek przez państwo nie uwzględnia ich specyfiki, a więc intensywnych, codziennych treningów, małych grup szkoleniowych, wysoko wykwalifikowanej kadry trenerskiej, opieki medycznej i psychologicznej, transportu oraz specjalistycznego sprzętu – tłumaczy starosta Andrzej Płonka.
W ciągu ostatnich 15 lat powiat zainwestował w infrastrukturę szkoły 15 milionów złotych – od nowoczesnych hal sportowych po zaplecze treningowe. Efekty widać na skoczniach i trasach zjazdowych całego świata. SMS Szczyrk wychował już 26 olimpijczyków. Obok wicemistrza Tomasiaka, mury tej szkoły opuszczali tacy mistrzowie jak Stefan Hula czy Sylwia Jaśkowiec. Mimo to, samorządowcy czują się pozostawieni sami sobie.
– Od kilku lat alarmujemy o sytuacji i zabiegamy o zmiany. Słane były pisma do ministra edukacji i nauki oraz do Ministerstwa Sportu. Wielokrotnie spotykałem się także z marszałkiem województwa śląskiego oraz działaczami Polskiego Związku Narciarstwa. Póki co – bez rezultatu – mówi starosta Płonka.
Choć nad szkołą wisiało widmo likwidacji, władze powiatu podjęły trudną decyzję o kontynuowaniu misji. Pojawiło się światełko w tunelu – deklaracja wsparcia ze strony marszałka województwa śląskiego oraz plany otwarcia nowych kierunków, takich jak biathlon i skitoury. Jednak doraźne dotacje to za mało.
bak
Oceń artykuł:
37 7