Zrobił sobie „Black Friday”. Samozwańczy król promocji z Ukrainy wpadł w markecie
Wszyscy kochamy promocje, ale pewien 43-letni obywatel Ukrainy poszedł o krok za daleki. W trakcie zakupów w Castoramie odwiedzając dział z elektronarzędziami, uznał najwyraźniej, że ceny sugerowane przez producenta można jeszcze obniżyć.
W miniony piątek w sklepie przy ul. Warszawskiej w Bielsku-Białej doszło do nietypowej „aktualizacji cen”. 43-latek, przechadzając się między półkami z drogimi elektronarzędziami, postanowił pomóc szczęściu. Zamiast czekać na obniżki, zaczął samodzielnie przeklejać metki. Plan w teorii był bardzo prosty. Markowy sprzęt miał „udawać” znacznie tańsze produkty, by przy kasie portfel odczuł wyraźną ulgę.
Niestety, autorski program lojalnościowy mężczyzny nie spotkał się z uznaniem personelu Castoramy. Pracownicy sklepu szybko zauważyli, że cena na pudełku z profesjonalnym sprzętem jakoś podejrzanie mocno „stopniała”. Zamiast gratulacji za znalezienie okazji, na miejsce wezwano policjantów.
Według wstępnych wyliczeń, gdyby ta „promocja” doszła do skutku, sklep straciłby około 1900 złotych. Zamiast nowych narzędzi, mężczyzna zyskał status podejrzanego. Choć cała sytuacja brzmi jak scenariusz z komedii pomyłek, finał dla 43-letniego obywatela Ukrainy będzie całkiem poważny.
Policja przypomina, że „przebijanie” cen czy manipulowanie wagą towaru to nie jest niewinna zabawa, a oszustwo. Nawet jeśli sprawcy tłumaczą się „nieporozumieniem” lub rzekomą pomyłką, konsekwencje prawne takich działań mogą być poważne, zwłaszcza gdy w grę wchodzą znaczne kwoty.
bb
Oceń artykuł:
82 2