W czwartek przed Sądem Okręgowym w Bielsku-Białej odbędzie się pierwsza rozprawa z powództwa spółki Adamex KP przeciwko TS Podbeskidziu – dowiedział się portal. Krzysztof Przeradzki, były sternik „Górali”, domaga się zwrotu 500 tys. zł.

Wspomniana kwota to pożyczka, jaką spółka Adamex KP, której jedynym udziałowcem i beneficjentem rzeczywistym jest Krzysztof Przeradzki, udzieliła spółce TS Podbeskidzie, w czasie gdy Przeradzki stał na czele klubu. Pieniądze te podobnie jak pożyczka zaciągnięta w Zakładzie Gospodarki Odpadami w Bielsku-Białej, która została spłacona w ostatnich miesiącach – posłużyły do ratowania płynności finansowej klubu. 

Przeradzki z funkcji prezesa odszedł w październiku 2024 roku. Później spółka została dwukrotnie dokapitalizowana przez współwłaścicieli kwotą 5 mln zł, z czego 3 mln przekazało miasto Bielsko-Biała. Mimo to, drugoligowy klub dotychczas nie spłacił zobowiązania wobec swojego byłego prezesa.

W świetle tych wydarzeń, jeszcze w ubiegłym roku Przeradzki, a właściwie spółka Adamex KP, wystąpiła na drogę sądową. Pierwsza rozprawa odbędzie się w czwartek. – Wartość przedmiotu sporu to pół miliona złotych – potwierdza sędzia Joanna Banaś-Paluch, rzecznik Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej.

Dlaczego klub nie spłacił pożyczki? Spółka posiada opinie prawne z których wynika, że umowa pożyczki była nieważna, bo Przeradzki zawarł ją sam ze sobą będąc zarówno prezesem spółki Adamex KP jak i TS Podbeskidzie. Osoby, które znają kulisy sprawy, twierdzą, że to prawda, ale Przeradzki otrzymał zgodę na udzielenie pożyczki od rady nadzorczej. Ponadto kwestionowanie zwrotu realnie przekazanych pieniędzy – co pomogło spółce w trudnym okresie – stoi w sprzeczności z zasadami rzetelności biznesowej.

Z naszych ustaleń wynika, że klub jest gotowy spłacić jedynie kapitał udzielonej pożyczki, bez wypłaty należnych odsetek, ale w dwóch ratach. Taka propozycja ma jednak nie satysfakcjonować Przeradzkiego. 

bak