Policjanci zakończyli czynności w sprawie wypadku, do którego doszło u zbiegu ul. Cieszyńskiej i Aleksandrowickiej w Bielsku-Białej. Zdarzenie wywołało falę spekulacji, a policja tłumaczy, że wina bezsprzecznie leży po stronie kierującej.

Przypomnijmy, że we wtorkowe popołudnie 75-letnia kobieta została potrącona przez samochód marki Hyundai. Za kierownicą siedziała 39-letnia obywatelka Ukrainy. Seniorka z poważnymi obrażeniami trafiła do szpitala, a policjanci na miejscu zdecydowali o natychmiastowym zatrzymaniu uprawnień kierującej.

Po publikacji informacji o wypadku , w mediach społecznościowych zawrzało. Pod postem m.in. na naszym profilu pojawiły się wpisy kwestionujące winę kierującej. - Dlaczego kierującej zabrano prawo jazdy? Przecież piesza była w miejscu gdzie nie powinna się znaleźć. Według mnie wina jest pieszej - to jeden z wpisów. Inne osoby również zwracały uwagę na brak przejścia w miejscu, gdzie doszło do potrącenia.

Policja prostuje te błędne przekonania, wskazując na konkretny przepis, o którym wielu kierowców zdaje się zapominać. Zgodnie z kodeksem drogowym kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pieszemu przechodzącemu na skrzyżowaniu przez jezdnię drogi, na którą wjeżdża. W praktyce oznacza to, że jeśli kierowca zjeżdża z głównej arterii w mniejszą uliczkę, tak jak miało to miejsce na skrzyżowaniu ul. Cieszyńskiej z Aleksandrowicką w Bielsku-Białej, musi przepuścić pieszych przechodzących między chodnikami – nawet jeśli nie ma tam wymalowanego przejścia dla pieszych.

Policja zakwalifikowała zdarzenie jako wypadek drogowy. Materiał dowodowy został już skompletowany. Sąd Rejonowy w Bielsku-Białej ostatecznie oceni stopień winy i zdecyduje o karze dla 39-latki oraz o tym, na jak długo straci ona prawo jazdy. Mundurowi apelują o rozwagę i przypominają, że znajomość przepisów to nie tylko kwestia uniknięcia mandatu, ale przede wszystkim zdrowia i życia innych uczestników ruchu.

bb