Zabytkowa willa zrównana z ziemią. Mieszkańcy nie kryją oburzenia sposobem wyburzenia zabytku
W ostatnich dniach w Olszówce, doszło do zdarzenia, które lokalna społeczność nazywa „celowym działaniem”. Zabytkowa willa Olgi Josephy z końcówki XIX wieku, zamiast zapowiadanej precyzyjnej rozbiórki konserwatorskiej, została dosłownie zrównana z ziemią. Choć obiecano, że budynek zostanie odtworzony, sposób, w jaki zniknął z krajobrazu miasta, budzi uzasadniony gniew i smutek. Mieszkańcy przywołują sprawę sprzed blisko 20 lat, gdy deweloper wyburzył willę Hauptiga.
Historia willi Olgi Josephy sięga 1891 roku i czasów największej świetności „Małego Wiednia”. To wtedy w Olszówce wzniesiono letniskową rezydencję dla Olgi Josephy. Była ona żoną fabrykanta Gustava Josephy’ego juniora - właściciela znanej na całym świecie fabryki maszyn włókienniczych znanej jako Befama.
Rezydencja żony bielskiego fabrykanta
Budynek był kwintesencją stylu cottage – parterowy, niemal w całości drewniany, zdobiony kunsztownymi detalami snycerskimi. Willa otoczona była wspaniałym ogrodem z basenem zasilanym wodą z górskiego potoku. To w niej w 1948 roku przyszedł na świat znany i ceniony reżyser Radosław Piwowarski.
Problemy zaczęły się, gdy willę opuścili jej ostatni lokatorzy. Zabytek znajduje się na terenie wchodzącym w skład Bielskiego Centrum Psychiatrii i jej właścicielem formalnie jest Starostwo Powiatowe w Bielsku-Białej. Już w 2009 roku ówczesny wicestarosta bielski, a dziś radny powiatu bielskiego Mirosław Szemla przekonywał, że budynek jest w fatalnym stanie i docelowo zostanie przeznaczony do rozbiórki.
O rewitalizację willi od ponad dekady walczyli jednak mieszkańcy malowniczej dzielnicy Bielska-Białej. Po wyburzeniu przez dewelopera willi Hauptiga utworzyli oni nawet społeczny Komitet Ochrony Olszówki, by ratować dawną rezydencję Olgi Josephy. Wskazywali oni na liczne walory konserwatorskie zabytku.

Źródło zdjęcia: www.beskidia.pl
W ostatnich dniach srogo się rozczarowali. Na terenie szpitalnym pracował ciężki sprzęt, który dosłownie zrównał z ziemią XIX-wieczny budynek. Mirosław Gębala, członek Rady Osiedla Mikuszowice Śląskie, który był szefem społecznego Komitetu Ochrony Olszówki i walczył o zachowanie zabytku, mówi, że jako reprezentant miejscowej społeczności czuje ogromny żal i złość, ale przede wszystkim poczucie dużej straty.
– Trudno pogodzić się z tym, że zamiast ratować tego przepięknego drewnianego świadka historii, przez kilkanaście lat działano tak, aby popadł w ruinę – przekonuje osiedlowy radny. - Ten proces degradacji nie był dziełem przypadku – był skutkiem zaniechań, obojętności oraz braku realnych działań ze strony instytucji, które z założenia powinny stać na straży dziedzictwa kulturowego – dodaje.
Starostwo: rozbiórka zgodnie z prawem
- Zapowiadano rozbiórkę konserwatorską – belka po belce, z poszanowaniem historii i materiału, który mógł zostać uratowany i wykorzystany. Tymczasem w rzeczywistości mieliśmy do czynienia z niemrawością służb odpowiedzialnych za ochronę zabytków i milczącym przyzwoleniem na dalsze niszczenie obiektu. Właściciel budynku po prostu przeczekał – aż do momentu, gdy doszło do katastrofy budowlanej. Dziś ta katastrofa służy jako pretekst do szybkiego i pozbycia się zabytku – twierdzi mieszkaniec Olszówki.
W piątek skontaktowaliśmy się ze Starostwem Powiatowym w Bielsku-Białej, który jest organem tworzącym dla Bielskiego Centrum Psychiatrii – Olszówka. Rzecznik prasowa Magdalena Fritz zapewniła nas, że inwestycja odbywa się zgodnie z przepisami prawa, ale więcej informacji będzie w stanie przekazać po weekendzie. Nam udało się potwierdzić, że inwestor posiada prawomocne pozwolenie na rozbiórkę, które były uzgadniane z konserwatorem zabytków, a zabytkowa willa po rozbiórce ma zostać odtworzona.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]

Oceń artykuł:
54 352
Nie będą tutaj stały jakieś rozsypujące się chaty ;)