Choć dziś trudno wyobrazić sobie mapę Polski bez Bielska-Białej, stolica regionu w obecnym kształcie ma dopiero 75 lat. Do połączenia mającego śląski rodowód Bielska z małopolską Białą doszło w 1951 roku w okresie stalinizmu. Zanim to nastąpiło, oba miasta i mieszkańcy mimo życia w symbiozie przez lata kroczyły różnymi drogami. Przez wieki dzieliła je rzeka, która była czymś więcej niż tylko ciekiem wodnym – przez dziesiątki lat stanowiła granicę państwową, polityczną, ale także kulturową.

Gdy mniejsza Biała należała do Rzeczypospolitej i w 1723 roku uzyskiwała prawa miejskie od króla Augusta II Mocnego, większe Bielsko od dawna znajdowało się już w granicach monarchii habsburskiej. Nawet po I rozbiorze Polski, gdy oba ośrodki znalazły się w jednym państwie, nadal dzieliła je granica wielonarodowościowej monarchii – Bielsko było częścią Śląska, a Biała weszła w skład Galicji.

Trudne sąsiedztwo i wojenne zawirowania

Początek XX wieku przyniósł pierwsze, nieudane próby zjednoczenia. Forsowali je niemieccy nacjonaliści, chcący włączyć Białą do Śląska i tym samym stłumić rosnące polskie wpływy w tym mieście. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku rzeka ponownie stała się barierą administracyjną dzielącą oba miasta – Bielsko trafiło do autonomicznego województwa śląskiego, a Biała do krakowskiego.

Mimo to proces zrastania się obu miast sukcesywnie postępował. Już od połowy XIX wieku, zwłaszcza w kontekście prężnie rozwijającego się przemysłu, powszechnie używano nazwy „Bielsko-Biała”. Jednocześnie był to czas ostrej rywalizacji podsycanej waśniami narodowymi. W okresie międzywojennym Bielsko pozostawało zdominowane przez Niemców, podczas gdy Biała stanowiła bastion polskości, w którym Polacy stanowili 3/4 mieszkańców. Chwilowy kres istnieniu dwóch miast przyniosła II wojna światowa.

Powojenne podziały i stalinowski dekret

To niemieccy okupanci jako pierwsi stworzyli z nich jeden organizm administracyjny – w latach 1941–1945 wcielili Białą do Bielska i miasto funkcjonowało pod wspólną nazwą Bielitz. Kiedy w lutym 1945 roku wkroczyła Armia Czerwona, nowa polska administracja znów je rozdzieliła. Bielsko stało się częścią województwa śląsko-dąbrowskiego, przemianowanego później na katowickie, a Biała wróciła pod skrzydła małopolskiego Krakowa. Już w 1946 roku pojawiły się pierwsze projekty fuzji, jednak opór był ogromny.

Bialanie tak bardzo obawiali się wpływów Bielska, kojarzonych wciąż z dominacją żywiołu niemieckiego, że woleli postulować włączenie całego Śląska Cieszyńskiego do województwa krakowskiego, byle tylko uniknąć aneksji przez większego i mającego większe wpływy sąsiada. Sprawę „zamrożono” na kilka lat. Proces ruszył ponownie w lutym 1948 roku, gdy Bielsko otrzymało status miasta na prawach powiatu.

Ostateczne rozstrzygnięcie zapadło 30 grudnia 1950 roku w Warszawie, gdy podczas posiedzenia Sejmu uchwalono włączenie Białej do województwa katowickiego i jej połączenie z Bielskiem. Dokument podpisali najważniejsi komunistyczni dygnitarze – prezydent Bolesław Bierut i premier Józef Cyrankiewicz.

Dwa mosty i nowa linia tramwajowa

Bielsko-Biała stała się faktem 1 stycznia 1951 roku. Lokalną prasę bardziej niż historyczny przełom interesowały jednak kwestie... bytowe. Hitem tamtych dni nie było powstanie 60-tysięcznego miasta, lecz obniżki cen mięsa oraz szkła. Kulminacja uroczystości zjednoczeniowych nastąpiła 20 stycznia.

Miasto udekorowano flagami, a delegacje składały wieńce przed pomnikami radzieckich bohaterów. „Trybuna” pisała, że symbolem nowej ery było oddanie nowych mostów - przy ulicy Leszczyńskiej w pobliżu dawnej Apeny oraz w ciągu obecnej ulicy Mostowej obok nieistniejących dziś zakładów Fineksu.

Władze dumnie zapowiadały budowę nowej linii tramwajowej, która miała połączyć oba brzegi i wyciągnąć Białą z komunikacyjnego zacofania. Skończyło się na deklaracjach – nową linię zbudowano i uroczyście otwarto 22 lipca 1951 roku, ale z dworca na Hulankę, a plany dotyczące Białej szybko porzucono.

Od bolesnej aneksji do silnego regionu

Dla wielu Bialan początki Bielska-Białej były bolesne. W katowickiej prasie często pisano o „budowaniu wielkiego Bielska”, co wśród mieszkańców Białej budziło poczucie aneksji, a nie partnerstwa. Chaos administracyjny był tak duży, że stemple pocztowe z nową, dwuczłonową nazwą pojawiły się w urzędach w Białej dopiero... półtora roku po fuzji. Mimo tych trudności połączenie było dziejową koniecznością.

Powojenne zmiany narodowościowe i nacjonalizacja przemysłu sprawiły, że utrzymywanie sztucznej granicy na rzece stało się anachronizmem. Z czasem połączone dwumiasto korzystało na zjednoczeniu i w okresie epoki pierwszego sekretarza Edwarda Gierka stało się miastem wojewódzkim z prężnym ośrodkiem przemysłowo-gospodarczym, w którym kwitł przemysł włókienniczy czy utworzono Fabrykę Samochodów Małolitrażowych. Dziś, po 75 latach od zjednoczenia obu miast, Bielsko-Biała stanowi jednolity, silny organizm, w którym dawne podziały przetrwały już tylko w formie anegdot i lokalnego kolorytu.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]

Na zdjęciu: 22 lipca 1951 roku - otwarcie linii nr 2 bielskiego tramwaju