10 centymetrów betonu, które zatrzymało inwestycję. Firma oskarża urzędników, sprawa trafi do sądu?
Konflikt na linii Ratusz - wykonawca rewitalizacji Parku Słowackiego wszedł w fazę otwartej wojny. Po tym, jak magistrat poinformował o zerwaniu umowy z winy firmy, redakcja dotarła do drugiej strony sporu. Przedsiębiorca odpiera zarzuty o „wygórowane roszczenia” i oskarża urzędników o zatajenie kluczowych faktów dotyczących 10-centymetrowej warstwy betonu pod kostką oraz próbę przerzucenia kosztów na wykonawcę. Spór najpewniej skończy się batalią na sali sądowej.
Miał być reprezentacyjny zieleniec, jest plac budowy za wysokim płotem i widmo procesu. Kilka dni temu Ratusz ogłosił odstąpienie od umowy z wykonawcą rewitalizacji Parku Słowackiego, argumentując to m.in. brakiem postępu prac, „rażąco wygórowanymi” żądaniami finansowymi i samowolnym zamknięciem parku dla mieszkańców (czytaj TUTAJ). Wykonawca przedstawia zupełnie inną wersję wydarzeń.
Ile za skucie i utylizację betonu?
Główną osią sporu jest to, co znaleziono pod nawierzchnią alejek. Według wykonawcy, po rozebraniu kostki odkryto ciągłą płytę betonową o grubości ok. 10 cm, pokrywającą ponad 3,6 tys. mkw. Zgodnie z projektem rewitalizacja parku zakładała usunięcie kostki i zastąpienie ją nawierzchnią przepuszczalną. Jak mówi wykonawca, dokumentacja przetargowa magistratu nie zawierała ani słowa o betonie pod kostką.
– Bez wykonania odkrywek, do których nie mieliśmy prawa przed przejęciem placu budowy, nie było możliwe przewidzenie istnienia tej płyty – tłumaczy Robert Orda z firmy Green Garden. Jego zdaniem, urzędnicy dysponowali dokumentacją z poprzedniej rewitalizacji z 2012 roku i mogli rzetelnie przygotować przetarg.
W tej sytuacji wykonawca oczekiwał dodatkowych pieniędzy za realizację prac nieuwzględnionych w przetargu. Kosztorys wykonawcy uwzględniał trudne warunki, w jakich należało skuć beton. Płyta wylana jest w sąsiedztwie drzew, które od lat cierpią z powodu poprzedniej rewitalizacji. Do zadania zaangażować trzeba było ekipy wyposażone w młoty, a następnie załadować, wywieźć i zutylizować tony betonu.
Wykonawca pierwotnie oczekiwał 63 zł za mkw. rozbiórki płyty, a jego ostatnia propozycja została obniżona do stawki 55 zł za mkw. Firma twierdzi, że wycena prac dodatkowych opierała się na oficjalnych cennikach Sekocenbud - to popularna na rynku budowlanym baza cenowa stosowana do sporządzania kosztorysów. Z twierdzeń wykonawcy wynika, że Ratusz był gotowy zapłacić 19 zł za mkw. usunięcia płyty.
Spór o wygrodzenie całego parku
Magistrat w opublikowanym oświadczeniu zarzucił firmie „nieuzasadnione wstrzymanie prac” od października. Wykonawca w rozmowie z portalem odpiera te zarzuty. 30 października ub. roku miał otrzymać od Ratusza polecenie, by nie generować kosztów inwestycji i nie kupować materiałów, w tym roślin.
Zdaniem wykonawcy, to polecenie inwestora bezpośrednio wpłynęło na harmonogram. Firma nie mogła budować alejek bez usunięcia płyty betonowej, na co nie było zgody finansowej, a jednocześnie zakazano zakupów roślin do nasadzeń, które chcieliśmy prowadzić równolegle – słyszymy od właściciela firmy. Robert Orda podkreśla, że kontynuowanie robót „w ciemno” groziło ogromną stratą finansową.
Kontrowersje wzbudziło też wygrodzenie całego Parku Słowackiego. Miasto nazwało to samowolą. Wykonawca odpowiada, że teren budowy został przekazany w całości, a umowa nie przewidywała etapowania. Mimo to firma początkowo zostawiła część parku dostępną dla mieszkańców. Sytuacja zmieniła się po odkryciu betonu – zmiana technologii zmusiła budowlańców do wejścia w inne części parku, a płot stanął tam ze względów BHP oraz w celu ochrony nowo posadzonych roślin przed zniszczeniem.
To drugie zerwanie umowy
- Po protokolarnym przejęciu terenu budowy wykonawca ponosi odpowiedzialność za zapewnienie bezpieczeństwa na terenie budowy, w tym za zabezpieczenie terenu - dodaje właściciel firmy.
Najpoważniejsze zarzuty padają jednak w kwestii zerwania umowy. Zdaniem firmy, oświadczenie Ratusza jest „bezskuteczne i bezzasadne”. Robert Orda dodaje, że to już druga próba zerwania umowy. Do pierwszej doszło w połowie listopada, ale według wykonawcy próba ta była „nieudolna” i nieskuteczna. Wykonawca zaprzecza twierzeniom urzędników, jakoby od grudnia nikogo nie było na placu budowy. Dowodem mają być e-maile, zdjęcia i rozmowy prowadzone jeszcze kilka dni temu z urzędnikami na terenie inwestycji.
Co dalej z rewitalizacją Parku Słowackiego? Wszystko wskazuje na to, że sprawa znajdzie swój finał na sali sądowej. Można podejrzewać, że firma będzie walczyć o odszkodowanie od inwestora.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Oceń artykuł:
180 14
Efekty mamy jakie mamy.
Co z Wami?
Pobudka