Proces apelacyjny czterech pseudokibiców z Bielska-Białej oskarżonych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej handlującej narkotykami musi ruszyć od nowa. Ostatnia rozprawa została odwołana, a sędzia Sądu Apelacyjnego w Katowicach, który był przewodniczącym składu orzekającego odszedł w stan spoczynku.

Stało się to po tym, jak 5 grudnia ub. roku odroczony został termin ostatniej wokandy.  Wszystko z powodu choroby adwokata oskarżonych i niestawienia się świadka. Jak przekazał redakcji sędzia Gwidon Jaworski, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Apelacyjnego w Katowicach, nowego terminu szybko nie będzie.

Przewodniczący składu orzekającego sędzia Witold Mazur - to były prezes Sądu Apelacyjnego w Katowicach z nadania ministra Zbigniewa Ziobry, a prywatnie brat sędziego Leszka Mazura, byłego przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa - z końcem roku przeszedł bowiem w stan spoczynku. W przypadku spraw karnych oznacza to jedno - wylosowanie nowego składu, a proces musi ruszyć od nowa. Takie są przepisy.

Dzięki temu czterech oskarżonych wciąż pozostaje na wolności. W pierwszej instancji Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej jesienią 2023 roku uznał ich za winnych zarzucanych im czynom. Wyrok sześciu lat więzienia usłyszał m.in. Damian J. za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, a jego prawa ręka Bartłomiej Ś. - siedem lat pobytu za kratkami za uczestniczenie w obrocie narkotykami i sprowadzanie ich do kraju.

Z uzasadnienia nieprawomocnego wyroku wynika, że grupa składająca się w głównie z pseudokibiców BKS zajmowała się m.in. handlem narkotykami czy wymuszeniami rozbójniczymi. Początkowo handlowali marihuaną, amfetaminą czy ekstazy. Z czasem grupa sprowadzała i handlowała także kokainą.

Sąd w Bielsku-Białej ogłaszając wyrok dał wiarę zeznaniom małego świadka koronnego Wojciecha Sz., który obawiając się o życie poszedł na współpracę z policją. Wcześniej na ponad 3 mln zł oszukał m.in. swoich najbliższych biorąc od nich pożyczki pod zastaw fałszywego złota. Dzięki współpracy mógł liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary, a dziś - najprawdopodobniej pod zmienionym nazwiskiem - ukrywa się.

bak