Szaleństwo na Dębowcu wymyka się spod kontroli. Czy musi dojść do tragedii, by rodzice zaczęli myśleć?
Bielsko-Biała kocha Dębowiec, ale to, co dzieje się tam w ostatnich dniach, mrozi krew w żyłach bardziej niż mróz za oknem. Choć stok narciarski jest wyłączony z ruchu z powodu naśnieżania, a podczas świąt doszło tam do wypadku 10-latki, która uderzyła w armatkę śnieżną, mieszkańcy znaleźli sobie „alternatywę”. Na górce obok momentami również dochodzi do niebezpiecznych sytuacji. Teraz głos w sprawie zabrała Beskidzka Mama, a pod jej wpisem wylała się lawina przerażających relacji.
Świąteczno-noworoczna przerwa niemal każdego dnia przyciągała na Dębowiec tłumy. Choć naturalnego śniegu było jak na lekarstwo, to ujemne temperatury i pracujące armatki przyciągały amatorów białego szaleństwa. BBOSiR szybko wydał zakaz korzystania ze stoku, ale rodzice z pociechami, spragnieni zimowej zabawy za wszelką cenę, przenieśli się tuż obok – na strome zbocze poniżej punktu gastronomicznego.
Uderzył głową w metalową skrzynię
Znana lokalna influencerka, Beskidzka Mama, opublikowała w mediach społecznościowych wpis, który błyskawicznie stał się polem dyskusji o bezpieczeństwie naszych dzieci. Jak relacjonuje, nowa górka saneczkowa, która powstała w wyniku naśnieżania stoku narciarskiego, jest bardzo zdradliwa.
– Ta górka jest dość stroma, a przy obecnych warunkach można na niej rozwinąć naprawdę dużą prędkość. Największym problemem jest to, że praktycznie nie ma miejsca na wyhamowanie – pisze Beskidzka Mama, która widziała jak rozpędzone dzieci wpadały na drzewa i lądowały na siatce zabezpieczającej stok.
Komentarze pod postem są jeszcze bardziej drastyczne. Mieszkańcy Bielska-Białej opisują sceny, które mogły zakończyć się tragedią, a przynajmniej wizytą w SOR. Jedna z mam wspomina o chłopcu, który jadąc tyłem, uderzył głową w metalową skrzynkę elektryczną. Inna opisuje kobietę, która straciła panowanie nad sankami i „wleciała” w gęsty las, krzycząc z przerażenia. Największy zarzut pada w stronę dorosłych.
10-latka wjechała w armatkę śnieżną
Internauci punktują brak wyobraźni opiekunów - dorośli wsiadają na metalowe, ciężkie sanki z dwulatkami i zjeżdżają z pełną prędkością, na całym stoku tylko jedno dziecko miało kask czy brak asekuracji i puszczanie małych dzieci samopas z samej góry stoku, bez pewności, że potrafią skręcić lub wyhamować.
Wiele osób błędnie zakłada, że siatka zabezpieczająca stok narciarski wyłapie każdego saneczkarza. Nic bardziej mylnego. Przy obecnym oblodzeniu i masie człowieka na sankach, siatki stają się bezużyteczne. - Popołudniu siatka nie spełniała już żadnej roli, bo wszyscy wpadali za nią - czytamy w jednej z relacji.
- Dla mnie nieodpowiedzialne i niebezpieczne jest samo pójście tam zjeżdżać na sankach czy promować jako miejsce do zjeżdżania na sankach. Tam nie wolno jeździć na sankach, są znaki, barierki i nawet specjalnie zamknięto parking, żeby ludzie nie korzystali ze stoku. Podczas świąt 10-letnia dziewczynka uderzyła w armatke, podejrzenie urazu kręgosłupa - relacjonuje kolejna kobieta apelując o zdrowy rozsądek.
Czy musimy czekać na interwencję śmigłowca LPR, by zrozumieć, że stok to nie plac zabaw z atestem? Dębowiec jest dla wszystkich, ale pod warunkiem, że zabierzemy tam ze sobą również zdrowy rozsądek.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Oceń artykuł:
79 33
Ludzie w większości nie przeczytali posta Beskidzkiej Mamy. Pisała w nim to, co w ostatnim zdaniu tego artykułu , żeby uważać i zachować rozsądek. Nie ma tam nic o tym, że to miejsce nie nadaje się do zabawy.
Nie pisałem, że daję się prowokować. Tylko, że ty używasz prowokacji i potem agresywnie reagujesz na krytykę - znów masz kłopot z trzeźwym myśleniem (FAS daje ci w kość). Chcesz mnie obarczyć winą za swoje kompleksy, ale to się nigdy nie uda. Za głupi na to jesteś.
Na poduszce jeździłeś? Takich atrakcji nie pamiętam - mieliśmy sanki. Na dzisiaj jednak inne plany i atrakcje - w górach już rano byliśmy więc na Dębowiec się nie wybieram.
Odpisujesz i prowokujesz - szukasz uwagi. Płaczesz - bo nie cierpisz krytyki. Kiepsko u ciebie z intelektem. Ale nieważne. Jedź na Dębowiec. Już otwarte, możesz pozjeżdżać na poduszce (jak w biednych latach 80., które tak zachwalasz, hihi).
Jeśli szukałbym uwagi to nie płakałbym, że ktoś mi ją okazuje.
Zdiagnozowałem cię już wcześniej - jesteś narcyzem. Zakochanym w sobie panem nikt, który szuka uwagi i płacze, że ktoś odpisuje na jego posty. Sobie, rzecz jasna, nie mając nic do zarzucenia.
Jak na to, że jestem nikim poświęcasz mojej skromnej osobie strasznie dużo czasu. Chyba Cię prześladuje skoro wstając rano, jedną z pierwszych rzeczy jest napisanie odpowiedzi na mój post o 5:30.
Znów się tłumaczysz w prostacki sposób. Chyba trafiam we właściwie nuty, skoro tak zaciekle bronisz się przed swoimi kompleksami - ale one już dawno cię przygniotły. Stale udajesz kogoś, kim nie jesteś, choć wiemy na pewno, że jesteś nikim.
Każdy inteligentny, dorosły człowiek ma poczucie przemijania - jeśli ono u Ciebie nie występuje tzn., że brakuje, Ci któregoś z tych dwóch przymiotników. Dorosły raczej jesteś, więc...
Zawsze się usprawiedliwiasz, co nie świadczy o tym, że jesteś szczery. Ludzie w twoim wieku, mający już poczucie przemijania, zawsze będą się uważać za lepszych, choć nimi nie są. Dzisiejsze młode pokolenie w niczym nie jest gorsze od poprzednich, dorasta zwyczajnie w innym otoczeniu. Ze swoimi kompleksami i ciężarem nagromadzonej oraz prostej, ludowej wiedzy nie jesteś dla nikogo przydatny. Przestań krytykować, zły człowieku.
Ich nastoletni czas to moment gwałtowne cyfryzacji życia więc nie mają problemu odnaleźć się we współczesnym świecie. Z drugiej strony są bardziej ogarnięci życiowo niż młodsze pokolenie.
Nie wiemy z jaką bieda sie spotkałeś, że masz w sobie tyle żalu i goryczy - pewnie, że nie każdemu się w życiu udało ale się nie zniechęcaj - może Ci jeszcze słonko zaświeci jak wyjdziesz z piwnicy.
Trudno, żeby podstarzały tetryk zmagający się z kryzysem wieku średniego mógł rozumieć świat dzisiejszych młodych ludzi, ich oczekiwania, problemy i wyzwania. Urodzeni w biedzie lat 80. najczęściej reprezentują także okropną biedę umysłową, wyrażającą się w krytykowaniu innych i narzekaniu na otaczającą rzeczywistość, którą to sami tak często zatruwają.