Czy ośrodek na Dębowcu to trafiona inwestycja? Ustalenia kontrolerów NIK były jednoznaczne
Choć od publikacji raportu Najwyższej Izby Kontroli dotyczącego zagospodarowania stoku Dębowca minęło już ponad sześć lat, temat zasadności tej inwestycji wciąż budzi żywe i jak najbardziej uzasadnione emocje wśród mieszkańców Bielska-Białej. W obliczu pojawiających się wątpliwości co do sensu utrzymywania ośrodka, przypominamy, co w oficjalnym raporcie zapisali kontrolerzy NIK, badając tę jedną z najgłośniejszych miejskich inwestycji z czasów prezydentury Jacka Krywulta.
Dziś, gdy głosy krytyki dotyczące rentowności i sensu budowy wyciągu pod Dębowcem przybierają na sile, mieszkańcy coraz częściej upominają się, by kwestię zasadności inwestycji zbadała Najwyższa Izba Kontroli. Taki raport już powstał i został opublikowany pod koniec 2019 roku. Mimo upływu czasu, zawarte w nim ustalenia stanowią jedyny tak rzetelny obraz mechanizmów, które stały za powstaniem ośrodka.
Na papierze inwetycja się broni
Kontrola przeprowadzona przez delegaturę NIK w Katowicach objęła okres od stycznia 2011 roku do czerwca 2019 roku. Badający kwestię budowy ośrodka narciarskiego na Dębowcu inspektorzy skupili się na trzech kluczowych obszarach: przygotowaniu projektu do realizacji, procesie wyboru partnera prywatnego oraz bieżącym zarządzaniu infrastrukturą w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP).
Z raportu NIK wynika, że miasto Bielsko-Biała przystąpiło do projektu z dużą starannością. Przed podjęciem decyzji o budowie, Ratusz zlecił wykonanie kompleksowych analiz prawno-organizacyjnych i finansowych. Opracowania z 2011 roku wskazały, że model koncesji na usługi będzie dla gminy najbezpieczniejszy. Wnioski kontrolerów NIK były jednoznaczne: wybór spółki ZIAD, który do 2020 roku był operatorem stoku nastąpił zgodnie z prawem, a sama umowa została sformułowana tak, by maksymalnie chronić finanse miasta.
Koszt budowy, wynoszący 29,6 mln zł - przy wsparciu unijnym na poziomie 18,5 mln zł - został rozliczony rzetelnie, a ryzyko ekonomiczne związane z eksploatacją obiektu przeniesiono na koncesjonariusza.
Normy spełnione, umowy dzierżawy niebadane
W kontekście dzisiejszych pytań o „sens inwestycji”, raport NIK z 2019 roku dostarcza konkretnych argumentów. Inspektorzy ocenili kontrolowaną działalność pozytywnie, nie stwierdzając żadnych nieprawidłowości w gospodarowaniu środkami czy zarządzaniu obiektem. Kontrolerzy ustalili, że infrastruktura - kolej kanapowa czy system naśnieżania została wykonana zgodnie z założeniami.
Kolejnym argumentem odpierającym zarzuty o „nietrafionej inwestycji” są dane dotyczące frekwencji, które NIK zweryfikowała. Zgodnie z umową, operator był zobowiązany do osiągnięcia konkretnych wskaźników. Jak ustalili kontrolerzy, przyjęte normy nie tylko zostały spełnione, ale wielokrotnie przekroczone.
W raporcie kontrolerzy wspomnieli, że aby zbudować ośrodek miasto zawarło umowy dzierżawy gruntu z Lasami Państowymi i dwie umowy z osobami fizycznymi, ale z raportu nie wynika, by NIK badała te umowy (w ub. roku miasto za dzierżawę gruntów na którym częściowo stoi stok zapłaciła ponad 720 tys. zł).
Wszystkie zakładane wskaźniki rezultatu, wymagane przez fundusze unijne, zostały osiągnięte. Gmina zachowała realne instrumenty kontroli nad standardem świadczonych usług poprzez nadzór sprawowany przez BBOSiR. W całym dokumencie nie sformułowano żadnych wniosków pokontrolnych o charakterze naprawczym, co w praktyce oznacza, że od strony formalno-prawnej inwestycja była wzorcowa.
NIK zwraca uwagę: Dębowiec to ośrodek całoroczny
Dlaczego zatem, mimo tak dobrych not od państwowych kontrolerów, inwestycja wciąż dzieli bielszczan? Krytycy podnoszą argumenty o zmieniającym się klimacie i krótkich sezonach narciarskich, podważając ekonomiczną przyszłość obiektu. Raport NIK z 2019 roku, choć skupiał się na poprawności procedur i modelu zarządzania, przypomina o ważnym aspekcie: ośrodek od początku projektowany był jako infrastruktura całoroczna, mająca służyć turystyce niezależnie od grubości pokrywy śnieżnej.
Choć od publikacji ustaleń minęło sześć lat, dokument NIK pozostaje fundamentem do merytorycznej dyskusji. Pokazuje on, że w momencie powstania projekt był uzasadniony ekonomicznie i przeprowadzony w sposób transparentny, co w świecie wielkich inwestycji publicznych nie zawsze jest standardem.
Pytanie o to, jak ośrodek radzi sobie w nowej rzeczywistości klimatycznej, pozostaje otwarte, ale fundamenty prawne i organizacyjne położone przez miasto przeszły bez uchybień kontrolę NIK.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Oceń artykuł:
60 108
Pisałem w innym wątku o Makowie Podhalańskim i darmowym lodowisku. Czytam te wpisy i z częścią można się zgodzić. Mamy baseny i lodowisko należące do BBOSIR i rozumiem, że te mieliście na myśli - nic nie trzeba nowego budować tylko zrobić preferencyjne ceny biletów dla dzieci zameldowanych w Bielsku. Co do stoku to fajnie, że go mamy ale powinniśmy iść dalej - koncepcja Sahary i nartostrady jak za dawnych lat jest jak najbardziej trafiona. Mamy kolejkę na Szyndzielnie, dołożyć wspólny karnet na obie i narciarze w zależności od potrzeb i umiejętności mogą śmigać z samej góry. Odżyłby ten mały wyciąg na górze a w przyszłości można by myśleć o jakimś połączeniu z Klimczokiem i Szczyrkiem. Jako miasto nie potrafimy wykorzystać potencjału tej góry. Aby to zrobić potrzeba odważnych decyzji a nie zasłaniania się Naturą 2000
To nie jest ośla łączka. Pomyliło ci się z oślą ławką, w której siedziałeś w szkole. Chociaż pewnie i tak jej nie skończyłeś.
Napisałem, że za mniejsze pieniądze niż te, które pochłania stok można zrobić więcej dla sportu i rekreacji dzieci i młodzieży (czyli właśnie preferencyjne ceny dla mieszkańców na korzystanie z basenów czy lodowiska).
Dobre alkohole nie muszą być drogie. Piwka w cenie 6-8 zł czy whisky za około 60 zł może być smaczne. No chyba, że dla Ciebie to zaporowa cena bo za 8 zł masz 4 pak w Biedrze. Pamiętaj lepiej wypić mniej a smaczniej. Jak się okazja trafi to w gronie przyjaciół można świętować buteleczką za parę stówek.... A sorry, nie wiesz co to przyjaciele.... W każdym razie nie pij w samotności - to już objaw choroby.
Pamiętaj, wszystko jest dla ludzi ale trzeba znać umiar....
Prawie się whisky zakrztusiłem jak przeczytałem co tu napisałeś. Robisz nam wieczór chłopie....
Dalej nie zrozumiałeś. Porównałeś wartość dodaną z kosztem utrzymania. Tymczasem zysk niepoliczalny jest najważniejszy i nieporównywalny z niczym innym. Ćwierćinteligencie...
Chyba jednak nie przeczytałeś dokładnie co napisałem :
Wartość dodana może być czynnikiem niepoliczalnym.
Wydając mniejsze pieniądze można zrobić dużo więcej dla mieszkańców niż oślą łączke.
Ktoś wcześniej pisał, że w jakiejś okolicznej miejscowości jest np. darmowe lodowisko, można dofinansować dzieciakom i młodzieży wejściówki na baseny w mieście (np. na podstawie legitymacji szkolnej lub studenckiej)
Nie zrozumiałeś, o czym pisał @zBebe. Stok na Dębowcu przynosi zysk niepoliczalny. A ty dalej siedzisz w piwnicy z telefonem w dłoni i wylewasz swoją frustrację i gniew na cały otaczający świat. Ogarnij się.
Oceniając koszt utrzymania i obsługi vs wartość dodana dla mieszkańców to ten stok na tą chwilę jest za drogi.
Proszę przypomnieć, który dokument (pamiętam był taki) podważał zasadność położenia inwestycji na gruntach prywatnych.