Zamiast hotelu europejskiej sieci, blaszany płot. Deweloper kupi atrakcyjną działkę przy dworcu?
Miał być pięciokondygnacyjny hotel, a zamiast tego od ponad dwóch lat straszy blaszany płot za którym od miesięcy kompletnie nic się nie dzieję. Europejska sieć szukała kupca na atrakcyjną działkę położoną w pobliżu dworca przy ul. Piastowskiej w Bielsku-Białej, bo wszystko wskazuje, że na dobre porzuciła już plany budowy swojego kolejne obiektu. Jak ustaliliśmy, chrapkę na działkę miał bielski deweloper, który nawet ustalił warunki transakcji. Do sprzedaży (na razie) nie doszło.
B&B Hotels to europejska sieć hoteli ekonomicznych wywodząca się z Francji, gdzie jest jednym z liderów rynku. Sieć posiada swoje obiekty w łącznie 19 krajach, a nad Wisłą obecna jest w kilkunastu lokalizacjach - Warszawie, Krakowie, Katowicach czy Łodzi, gdzie posiada hotele dwu- i trzygwiazdkowe.
Otwierają hotele, ale nie w Bielsku-Białej
Oferuje noclegi ze śniadaniem w przystępnych cenach zaczynających się od kwoty 150 zł za dobę. Tylko w tym roku sieć uruchomiła nowe obiekty w Lesznie oraz Kaliszu - były to hotele numer 16 i 17 w ofercie B&B. Kilka tygodni temu, w trakcie jubileuszu 15-lecia sieci w Polsce, zapowiadano, że kolejne hotele uruchomione zostaną w Tychach i we Wrocławiu, a 20. lokalizację będzie hotel w Częstochowie. W trakcie jubileuszowej gali słowem nie zająknięto się o planach budowy hotelu w pobliżu bielskiego dworca.
Według koncepcji sprzed czterech lat, gdy sieć B&B uzyskała prawomocne pozwolenie na budowę, hotel miał powstać na liczącej ponad 2200 mkw. działce u zbiegu ulicy Piastowskiej i Przybyły. To grunt na którym przez wiele lat funkcjonował prywatny parking. Dziś o dawnym przeznaczeniu nieruchomości zdaje się przypominać jedynie laweta zaparkowana na działce, która zdążyła już obrosnąć dziką roślinnością.
Pięć kondygnacji, 90 pokoi i garaż podziemny
Dwa lata temu działka otoczona została wysokim płotem, a o mających rozpocząć się w tym miejscu pracach inwestycyjnych informowała tablica budowy. Mieszkańcy sąsiednich kamienic, którzy z okien widzą plac budowy, przekazywali nam wtedy, że na działce pojawił się nawet ciężki sprzęt i ekipa budowlana, ale po pierwszych pracach ziemnych roboty stanęły. Od tamtej pory za blaszanym płotem nic się nie dzieje.
Plany europejskiej sieci były ambitne. Hotel miał mieć 19 m wysokości, na co składało pięć kondygnacji naziemnych, w których planowano ponad 90 pokoi hotelowych oraz jedna podziemna, gdzie znaleźć miał się parking na 31 miejsc. Obiekt o kształcie litery „L” miał zostać wzniesiony w narożniku działki od strony dworca - dłuższym, 45-metrowym bokiem wzdłuż głównej arterii miasta, a krótszym wzdłuż ulicy Przybyły. Elewacja miała zostać utrzymana w nowoczesnym stylu, w którym beton architektoniczny z wytłokiem konaru drzew łączył się z masywnymi przeszkleniami, co zyskało akceptację konserwatora zabytków.
Deweloper był chętny na działkę
Wejście do hotelu planowano zlokalizować w półokrągłym narożniku obiektu nad którym umieszczony miał zostać stylowy neon z nazwą hotelu. Na pozostałej części działki powstać miało kolejnych 27 miejsc postojowych oraz nasadzonych miało zostać ponad 20 drzew. Hotel skomunikowany miał zostać tylko z ulicą Piastowską - jadąc od strony dworca do obiektu prowadzić miał istniejący lewoskręt. W przeciwnym kierunku inwestor zobowiązany został przez MZD do wybudowania dodatkowego pasa do prawoskrętu.
Tyle plany, bo wszystko wskazuje, że europejska sieć odstąpiła od budowy hotelu w Bielsku-Białej. Jak dowiedział się portal, w zeszłym roku spółka szukała właściciela dla gruntu. Oferowała go kilku podmiotom, a w rozmowach na temat nabyciem nieruchomości brała udział bielska firma deweloperska.
Strony ustaliły nawet kwotę za jaką atrakcyjna działka miała zmienić właściciela – ta według naszych informacji miała wynieść ok. 3 miliony złotych. Deweloper planował w tym miejscu realizację inwestycji mieszkaniowej w formie aparthotelu. Dlaczego do transakcji nie doszło? Tego nie udało nam się ustalić.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Oceń artykuł:
20 128
Dlaczego hotele w tej i wyższej cenie nie plajtują, skoro rzekomo są w Bielsku nieopłacalne?
Nie tylko że nie zrozumiałem, nadal nie rozumiem. Żeby się w jakiejś miejscowości zatrzymać, musi być po co. Zakopane np. leży zupełnie poza szlakami komunikacyjnymi, a zatrzymuje się tam bardzo dużo ludzi. Hotele bywają tam bardzo drogie i mają ogromną konkurencję w postaci tańszych miejsc noclegowych. Bielsko to oczywiście nie Zakopane, ale prędzej Bielsko przyciągnie turystę (a przynajmniej powinno tak być) niż Leszno. Gdyby było tak jak Ty twierdzisz, to w Bielsku splajtowały by wszystkie hotele w tej i wyższej cenie, bo nie miałyby gości których byłoby na nie stać. Dlaczego zatem tak się nie dzieje?