W poniedziałek dojdzie do rozmów ministra energii Miłosza Motyka z przedstawicielami górników protestujących w kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach. Akcja protestacyjna trwa już siódmą dobę, pod ziemią jest ok. 20 osób.

Protestujący od samego początku domagają się przyjazdu do Czechowic-Dziedzic ministra energii Miłosza Motyki, który jeszcze przed świętami prosił ich o zawieszenie akcji i przystąpienie do rozmów, ale dopiero po 6 stycznia. Propozycja ta została odrzucona, ale w okresie świątecznym nic nie zapowiadało przełomu.

W sobotę przewodniczący Piotr Duda zapowiedział, że w poniedziałek dojdzie do rozmów. Miłosz Motyka zaprosił członków Trójstronnego Zespołu Branżowego ds. Bezpieczeństwa Socjalnego Górników na poniedziałkowe spotkanie w Katowicach. Poświęcone będzie ono sytuacji w Przedsiębiorstwie Górniczym Silesia. Spotkanie ma się rozpocząć o godz. 11.00 w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach.

Mimo zapowiedzi rozmów protest nie został przerwany. - Protest pod ziemią trwa nadal i będzie prowadzony do skutku - zapewnia Duda, przewodniczący NSZZ „Solidarność”. Odwołane zostało planowane na poniedziałek w Czechowicach-Dziedzicach nadzwyczajne posiedzenie Rady Krajowej Sekcji Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ „Solidarność” i pikieta przy kopalni, w ktorej wziąć udział mieli mieszkańcy.

Kopalnia Silesia w Czechowicach-Dziedzicach to największa prywatna kopalnia w Polsce. Od ponad roku trwa postępowanie sanacyjnej w związku z jej trudną sytuacją finansową. Właścicielem kopalni od 2021 roku jest Bumech - spółka notowana na giełdzie. Pod koniec listopada właściciel zapowiedział zwolnienia grupowe, które w czarnym scenariuszu mogą objąć nawet całą załogę liczącą ponad 750 pracowników.

Związkowcy domagaja się objęcia ich tzw. umową społeczną. Zgodnie z dokumentem wynegocjowanym przez rząd PiS likwidacja ostatniej kopalni wydobywającej węgiel na potrzeby energetyki będzie miała miejsce w 2049 roku. Nowelizacja ustawy przyjęta w grudniu zakłada program osłonowy dla górników. Koszt tych działań szacowany jest na 11 mld zł do 2035 roku. Górnicy będą mogli skorzystać z tzw. urlopów górniczych z 80-proc. wynagrodzeniem bez obowiązku wykonywania pracy oraz otrzymać 170 tys. zł odprawy.

Ustawą nie została objęta kopalnia Silesia w Czechowicach-Dziedzicach, bo znajduje się w stanie restrukturyzacji i przepisy nie pozwalają objąć jej programem osłonowym, bo byłaby to niedozwolona pomoc publiczna. Szef resortu energii Miłosz Motyka zapewniał, że górnicy z kopalni w Czechowicach-Dziedzicach nie „zostaną pozostawieni sami sobie”. Szczegóły pomocy dotychczas nie padły.

bak