Dzieciaki znów opanowały Dębowiec. Czy to najdroższa górka saneczkowa w Polsce? - foto
Podczas gdy w Szczyrku czy Wiśle narciarze od tygodni szusują na stokach, Bielsko-Biała funduje mieszkańcom prawdopodobnie najdroższą górkę saneczkową w Polsce. Tylko w tym roku za dzierżawę części gruntów trzeba zapłacić ponad 720 tys. zł.
- Tak się marnuje w Bielsku-Białej kasę - uważa mieszkaniec, który dziś pojawił się na Dębowcu. - Na stronie komunikat o naśnieżaniu od 22 grudnia, a nie naśnieżają. Mamy dziś idealne warunki - przekonuje. Rozstawione wzdłuż stoku armatki oraz pokrywa śniegu sugeruje, że ośrodek był naśnieżany, ale produkcję śniegu przerwano. To dziwne, bo temperatura dziś przez większość dnia utrzymywała się poniżej 0 st. C.
Sporą ilość śniegu przynajmniej wykorzystali najmłodsi. Dziś stok Dębowca był momentami oblegany przez mieszkańców. Dzieci na sankach oraz ślizgach korzystały z górki i świąteczno-noworocznej przerwy.
Ośrodek na Dębowcu otwarto w 2013 roku kosztem 27 mln zł (ponad połowę środków stanowiły fundusze europejskie). Składa się m.in. z kolei kanapowej oraz małego wyciągu zaczepowego. Kompleks wybudowano na wysokości, która przy ociepleniu klimatu niemal gwarantuje brak dużej ilości naturalnego śniegu oraz często niesprzyjające warunki dla armatek. Te ostatnie są symbolem niegospodarności same w sobie, ponieważ do produkcji sztucznego śniegu czerpią wodę z miejskich wodociągów. Każda próba naśnieżania to dosłownie wylewanie pieniędzy na stok, bo naśnieżenie stoku to wydatek ok. 150 tys. zł.
Dopełnieniem groteski jest sytuacja prawno-gruntowa - miasto Bielsko-Biała podpisało cztery wieloletnie umowy dzierżawy działek na których częściowo stoi stok. Czynsz wynosi obecnie ponad 720 tys. zł rocznie - to kwota bez podatku, a ponadto z kasy miasta opłacany jest podatek od nieruchomości tych działek.
Podobnie jak w ubiegłych latach za utrzymanie infrastruktury ośrodka na Dębowcu odpowiada spółka ZIAD, która wygrała przetarg ogłoszony przez BBOSiR. Umowa zawarta została na rok, jej koszt to 1,25 mln zł.
bak
Oceń artykuł:
24 109
Dziś korzystałem że stoku, setki ludzi korzystają codziennie ich pociechy zjeżdżały, wyszły z domu od telefonów, komputerów, tv też źle bez naśnieżania nawet nie było by takich możliwości , to w 95% mieszkancy naszego miasta którzy płacą podatki plus woda/smieci i każdy z nas dołożył do tego swoją cegiełkę,
Fajnie że to jest od małego chodziło się na Dębowiec pamiętam jak z tatą jeździłem i drabinkowalem by zjeżdżać, Dębowiec to nie tylko narty zima, ale też Dębowiec dla mieszkańców przez cały rok jako obiekt rekreacyjny rower/spacery/biegi/tor skoki rower/hulajnogi/tor saneczkowe
Więc krytyka, zastanówcie się lepiej kisić w domu,
A naśnieżanie do tanich nie należy leżymy na wysokości jakiej leżymy warunki są w chwili obecnej kiepskie,
Uśmiechy naszych pociech bezcenne i choćby dla nich warto !!
Ile kosztuje nas dzień utrzymania stoku w warunkach zimowych? Ile stok generuje przychodu w tym czasie (bo o dochodzie nie będziemy raczej mieli możliwości porozmawiać)? Czy ktoś zrobił jakiś kosztorys tej inwestycji czy decyzję podjeto ad hoc bo można przygarnąć jakaś kasę z UE? No bo w głowie się nie mieści, że decyzję ktoś mógł podjąć w interesie właścicieli leśnego gruntu....... Władzy trzeba patrzeć na ręce i zadawać niewygodne pytania. Aktualna władza powie, że oni o tym nie decydowali ale niech ma świadomość, iż może być kiedyś rozliczana z wydatków, które teraz zatwierdza.
Tych dziesiątek milionów utopionych w Podbeskidziu?
Przecież te środki można było przeznaczyć na naprawdę fajne rzeczy dla młodzieży - pumptruck, snowpark, cokolwiek innego, niż kolos betonowy, gdzie jest 800 osób a 15 000 krzesełek. Albo stok na częściowo prywatnym gruncie...
Stok? Kto śmigający na nartach tam jeździ? Czy sami nie wybieracie się w inne miejsca gdzie można lepiej pojeździć. To jest ośla łączka za grube miliony, na której zarabiają dzierżawcy ziemi. Ten stok miałby sens gdyby był częścią większego ośrodka narciarskiego np. łącznie ze stokiem Szyndzielni.