W kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach trwa szósty dzień protestu. Mimo upływającego czasu determinacja górników nie słabnie. W poniedziałek przed zakładem dojdzie do pikiety, a protestujący żądają przyjazdu ministra energii.

Obecnie pod ziemią przebywa 20 górników, których w walce o miejsca pracy wspiera bezpośrednio sześciu pracowników zakładu przeróbki mechanicznej węgla. Tegoroczne święta dla protestujących i ich rodzin nie były czasem spokoju. Zamiast przy wigilijnych stołach, górnicy spędzili ten okres setki metrów pod ziemią.

W czasie świąt geście duchowego wsparcia protestujących odwiedzili księża. Solidarność z załogą wyrazili m.in. Piotr Duda, przewodniczący NSZZ „Solidarność”, a także ministrowie prezydenccy. Nad przebiegiem akcji czuwa i pozostaje w stałym kontakcie z górnikami Marek Bogusz, szef Podbeskidzkiej „Solidarności”.

Najbliższe dni będą decydujące dla dalszych losów protestu. Już w poniedziałek na terenie kopalni rozpocznie się nadzwyczajne posiedzenie Rady Krajowej Sekcji Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ „Solidarność”. Związkowcy będą debatować nad strategią wsparcia dla kopalni Silesia oraz sytuacją w całym sektorze wydobywczym. Zaraz po zakończeniu obrad, o godzinie 10.30, zaplanowano wielką pikietę.

Udział w niej zapowiedzieli nie tylko członkowie rodzin górników, ale także mieszkańcy Czechowic-Dziedzic oraz liczne reprezentacje związków zawodowych z innych regionów kraju. Manifestacja ma być jasnym sygnałem dla decydentów, że załoga kopalni nie jest osamotniona w walce o przetrwanie zakładu, który stanowi fundament lokalnej gospodarki i źródło utrzymania dla setek rodzin w regionie.

PG Silesia od początku 2021 roku należy do Bumechu. Notowana na giełdzie spółka, która zajmuje się m.in. drążeniem wyrobisk podziemnych, serwisem i remontem maszyn oraz produkcją urządzeń i maszyn górniczych, nabyła kopalnię od czeskiego Energetyczno-Przemysłowego Holdingu, który był jej właścicielem od 2010 roku i po wybuchu pandemii koronawirusa chciał ją zlikwidować lub przekazać Skarbowi Państwa. Bumech za udziały w Silesii zapłacił ponad 23 mln zł, a płatności te były dokonywane w ratach. 

Kopalnia Czechowicach-Dziedzicach po złotych czasach związanych z wybuchem wojny w Ukrainie, gdy ceny węgla poszybowały w górę, a Silesia notowała zysku liczone w setkach milionów złotych, teraz stoi na skraju przepaści. Silesia wciąż pozostaje jednym z największych pracodawców w regionie, choć w porównaniu do czasów, gdy jej właścicielem byli Czesi i w kopalni oraz firmach zewnętrznych pracowało ponad 2 tys. osób, dziś daleko jej do takiego stanu zatrudnienia. Od ponad roku w kopalni trwa postępowanie sanacyjne.

bb