Nabożeństwo w intencji protestujących odbyło się w środę w kopalni Silesia. Pod ziemią wciąż przebywa ponad 20 górników, a właściciel kopalni nie zgodził się na nabożeństwo przy ołtarzu św. Barbary, zasłaniając się względami bezpieczeństwa.

Modlitwa miała miejsce w siedzibie związków zawodowych i towarzyszyły jej silne emocje. Nabożeństwo odprawili duszpasterz ludzi pracy ks. prałat Józef Oleszko i proboszcz parafii św. Barbary w Czechowicach-Dziedzicach ks. kanonik Ludwik Duży. Później duchowni i Piotr Duda, przewodniczący NSZZ „Solidarność”, który przyjechał do Silesi, zjechali pod ziemię do protestujących górników. W mroku kopalnianych chodników podzielili się z 22 protestującymi opłatkiem, a duchowni udzielili im komunii świętej.

O co walczą protestujący górnicy z kopalni Silesia? Ich głównym postulatem jest równe traktowanie: domagają się objęcia pracowników prywatnej kopalni osłonami socjalnymi, które nowa ustawa gwarantuje od 1 stycznia 2026 roku wyłącznie spółkom państwowym. To m.in. jednorazowa odprawa w kwocie 170 tys. zł czy możliwość przejścia na płatny urlop bez świadczenia pracy, który wynosi 80 proc. wynagrodzenia.

Sytuacja jest krytyczna, ponieważ nad kopalnią Silesia od kilku tygodni wisi widmo zwolnienia wszystkich 754 pracowników. Górnicy czują się zlekceważeni przez resort energii. Propozycję ministra Miłosza Motyki, by zawiesić protest oraz zasiąść do rozmów dopiero po 6 stycznia, uznali za próbę gry na zwłokę.

- Ludzie są zdeterminowani i zostaną na dole do skutku – deklarują związkowcy. Protestujący domagają się natychmiastowych decyzji legislacyjnych, które zapewnią im bezpieczeństwo socjalne na równi z górnikami z kopalń Skarbu Państwa. Wsparcia górnikom udzielił prezydent Karol Nawrocki, którego ministrowie we wtorek pojawili się w kopalni Silesia. Padły zapowiedzi złożenia projektu gwarantującego ich ochronę.

bb