O zbliżającej się Wigilii przypominają na bielskich ulicach nie tylko choinki i odświętne dekoracje - w Bielsku-Białej ruszyła przedświąteczna sprzedaż karpia. Na stoiskach w centrum miasta kilogram ryby kosztuje od 23 do 25 zł, a hodowcy już przygotowują się na największy ruch, który tradycyjnie nastąpi tuż przed Wigilią. Czy masowa produkcja w marketach jest zagrożeniem dla rodzinnych gospodarstw rybackich ze Starej Wsi? I co, poza ceną, przyciąga mieszkańców do stoisk w okolicach Klimczoka?

Jak co roku najwięcej sprzedawców rozstawiło swoje stoiska w okolicy mostku na Białej i domu handlowego „Klimczok”. Jednym z nich jest pan Rafał. - Mamy tu swój punkt odkąd powstał „Klimczok” - przybliża hodowca. - Już przed wojną moja rodzina sprzedawała w Bielsku karpie - dodaje nasz rozmówca.

Odmulony i karmiony naturalnym zbożem

Pan Rafał pracuje w wielopokoleniowym gospodarstwie rybackim w Starej Wsi w powiecie bielskim, gdzie karpie hodowane są w stawach z przepływową wodą. Produkcja odbywa się w cyklu trzyletnim - od narybku, przez kroczek, aż do karpia handlowego. - Ryby są karmione naturalnym zbożem - pszenicą, owsem, bezłuskowym jęczmieniem. Nie używamy sztucznych pasz - opowiada hodowca.

W połowie listopada karpie są wyławiane i od tego czasu poddaje się je czyszczeniu w specjalnych betonowych zbiornikach. - Dzięki temu ryba jest odmulona i traci nieprzyjemny zapach - tłumaczy hodowca, dodając, że po tych zabiegach na początku grudnia karpie trafiają do sprzedaży. Choć na polskich stołach niezmiennie króluje karp, nie jest jednak jedyną rybą, którą oferują lokalni hodowcy. - W ostatnich latach coraz więcej klientów kupuje amura i tołpygę. Mieliśmy też szczupaki, ale szybko się sprzedały - mówi.

Największy ruch jest przed wigilią

Nasz rozmówca nie narzeka na konkurencję, którą stanowią zwykle znajomi hodowcy, rodzinne gospodarstwa z sąsiedztwa. Dużym problemem nie jest też masowa produkcja i tani asortyment w sklepach. - Od lat mamy stałą sprzedaż - wyjaśnia hodowca ze Starej Wsi. - Podobnie, jak z wędlinami, jeśli ktoś chce mieć towar dobrej jakości, to kupuje od lokalnego dostawcy, a nie w markecie - zaznacza pan Rafał.

Na razie ruch w interesie jest umiarkowany. Podczas rozmowy przy stoisku zatrzymało się kilku mieszkańców, nieliczni zdecydowali się na zakup rybki, która trafi na świąteczny stół. - To normalne - przekonuje hodowca. - Część klientów kupuje karpia już teraz i mrozi na święta. Większość jednak woli świeżą rybę, dlatego dwa, trzy dni przed Wigilią pewnie znów będą kolejki - zauważa pan Rafał.

Z naszych obserwacji wynika, że ceny karpia na stoiskach hodowców w Bielsku-Białej nie różnią się znacznie. Kilogram kosztuje od 23 do 25 zł, w zależności od lokalizacji punktu, ale trudno nie oprzeć się wrażeniu, że im bliżej centrum, tym drożej. Na ogół w cenę wliczone jest także zabicie i wypatroszenia ryby.

Maciej Chrobak
[email protected]