Bielsko-Biała w kleszczach smogu. Inwersja uwięziła zanieczyszczenia nad miastem
Mieszkańcy Bielska-Białej od kilku dni z niepokojem spoglądają na odczyty czujników jakości powietrza oraz za okna, gdzie gęsta, szara mgła ogranicza widoczność i utrudnia swobodne oddychanie. Ulga nadejdzie w najbliższych godzinach.
Stolica Podbeskidzia znów zmaga się z poważnym problemem złej jakości powietrza. Od kilku dni stacje monitoringu środowiska w całym mieście systematycznie odnotowują przekroczenia norm pyłów, a w niektórych rejonach miasta stężenia szkodliwych substancji wielokrotnie przewyższają dopuszczalne limity.
- Od pięciu dni ból głowy, kaszel, ja i mój syn. Czy naprawdę nie da się z tym nic zrobić? - pytania pani Iza.
W ostatnich latach w Bielsku-Białej doszło do wymiany kilku tysięcy starych kotłów węglowych, popularnie zwanych kopciuchami. Okazuje się jednak, że nawet przy mniejszej emisji zanieczyszczeń, decydujący wpływ na to, czym oddychamy, ma obecnie specyficzny układ meteorologiczny. Za fatalną jakość powietrza odpowiada zjawisko inwersji temperatury, które wytworzyło nad miastem niewidzialną barierę.
Zimne i ciężkie powietrze osiadło nisko w dolinie, natomiast nad nim zalega warstwa znacznie cieplejsza, działająca jak szczelna pokrywka. Powoduje to, że wszelkie spaliny i dymy z domowych kominów zostają uwięzione tuż nad ziemią. Ten niezwykły kontrast najlepiej widać w górach, gdzie na wyżej położonych terenach i szczytach Beskidów panuje krystalicznie czyste powietrze i jest wyraźnie cieplej.
Prognozy dają nadzieję na znaczną poprawę sytuacji. W środę spodziewana jest zmiana sytuacji meteorologicznej, która powinna doprowadzić do rozbicia warstwy inwersyjnej. Napływ cieplejszego powietrza sprawi, że słupki rtęci wskażą w dolinach do 9 st. C, a co najważniejsze, ruszy się wiatr.
bb
Oceń artykuł:
28 14Komentarze 8
