Były prezydent i wiceprezydent Chorzowa usłyszeli prokuratorskie zarzuty niegospodarności. Sprawa dotyczy wielomilionowego wsparcia dla Ruchu Chorzów - miasto obejmowało nowe akcje oraz udzielało pożyczek, by ratować klub będący w trudnej sytuacji finansowej. Ostatnie działania prokuratury wywołały efekt mrożący w Bielsku-Białej, gdzie wstrzymano objęcie nowych akcji w siatkarskim BKS-ie. Miasto od lat kilkukrotnie podnosiło kapitał Podbeskidzia i BKS-u, by kluby mogły wyjść na prostą. Działania te osobiście nadzorował wiceprezydent Piotr Kucia.

- Z materiału dowodowego wynika duże prawdopodobieństwo, iż w latach 2011-2019 dochodziło do nieprawidłowości związanych z finansowaniem ze środków samorządowych spółki akcyjnej Ruch Chorzów -  wyjaśnia prokurator Aleksander Duda, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Pożyczki i nowe akcje, by ratować klub

To ta prokuratura od miesięcy analizuje, bada i przesłuchuje osoby odpowiedzialne za finansowanie Ruchu Chorzów poprzez m.in. obejmowanie w nich nowych akcji przez miasto Chorzów, czy udzielanie pożyczek przez komunalną spółkę. Według śledczych publiczne środki - w Chorzowie co najmniej 29 mln zł - służyły ratowaniu płynności finansowej klubu będącego w złej kondycji, co jest działaniem bezprawnym.

Zarzut niegospodarności usłyszał były prezydent i wiceprezydent Chorzowa. Byli włodarze nie zgadzają się z wnioskami prokuratury. Ich zdaniem, skoro z miejskich pieniędzy można finansować kulturę, to można wspierać nimi również sport, bo jest to także forma publicznej rozrywki. To twierdzenie nieprawdziwe, bo prowadzenie działalności kulturalnej jest zadaniem własnym gmin o charakterze obowiązkowym, co jednoznacznie wynika z art. 9 ustawy organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej.

W przypadku klubów sportowych przepisy prawa zezwalają gminom jedynie na udzielanie im dotacji, gdy kluby nie działają w celu osiągnięcia zysku. Sytuacja budzi niepokój w wielu miastach w Polsce.

Są dotacje, ale i... nowe akcje i pożyczki

Kluby sportowe od lat otrzymują wsparcie z kasy Bielska-Białej. Dwa razy w roku otrzymują dotacje, a pula rozdawanych środków to ponad 15 mln zł rocznie. W mieście od lat dochodzi także do obejmowania nowych akcji klubów oraz udzielania im pożyczek, za co zarzuty stawia prokuratura w Katowicach.

Miasto Bielsko-Biała od 2011 roku przeznaczyło ponad 12,4 mln zł na nowe akcje w spółce TS Podbeskidzie. Tylko w tym roku gmina dwukrotnie podnosiła kapitał klubu sportowego przeznaczając na ten cel łącznie 3 mln zł. Środki te posłużyły Podbeskidziu do spłaty długów m.in. wobec miejskich podmiotów - w ZGO klub zaciągnął wcześniej pożyczkę, a wobec BBOSiR miał zadłużenie za wynajem stadionu i biur. 

Od ponad dwóch lat podobna sytuacja ma miejsce także w siatkarskim BKS-ie. Wiosną 2023 roku pakiet większościowy w spółce kupiło za kwotę ok. 800 tys. zł ZGO, a potem komunalna spółka zajmująca się przetwarzaniem i składowaniem śmieci, trzykrotnie obejmowała akcje w BKS za łączną kwotę 521 tys. zł.

Blady strach padł na wiceprezydenta 

Do kolejnego dokapitalizowania BKS miało dojść jeszcze pod koniec roku. Jak ustaliła nasza redakcja, w efekcie działań prokuratury w Katowicach, władze Bielska-Białej wstrzymały objęcie nowych akcji, co w rozmowie z portalem potwierdził wiceprezydent Piotr Kucia, który uczestniczył w posiedzeniach walnego zgromadzenia akcjonariuszy, gdy podpisywano dokumenty związane z podwyższeniem kapitału.

Prokuratura to nie jedyny organ, który bada finansowanie klubów. Początkiem roku do Ratusza wpłynęło zapytanie od Najwyższej Izby Kontroli, która prowadzi kontrolę finansowania Śląska Wrocław. NIK pytała później różne miasta, w tym władze Bielska-Białej, o obejmowanie nowych akcji w klubach.

Raport pokontrolny może rzucić nowe światło na kwestie związane z obejmowaniem przez miasta nowych akcji klubów sportowych czy udzielanie im pożyczek przez miejskie spółki. Coraz więcej wskazuje, że jest to działanie bezprawne, a zarzuty dla byłych samorządowców z Chorzowa mogą nie być ostatnimi.

Czy sprawa będzie miała dalsze konsekwencje dla urzędników? Wrócimy do tematu już w poniedziałek.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]