Weekend cudów zagrożony. W naszym regionie ponad 30 ubogich rodzin czeka na swojego darczyńcę
Najbliższa sobota i niedziela są tzw. weekendem cudów Szlachetnej Paczki. Tak go nazywają wolontariusze, którzy od ćwierć wieku niosą pomoc ubogim rodzinom, dzieciom i seniorom, chorym czy samotnym. Problem w tym, że w tym roku potrzebujących jest więcej niż darczyńców i weekend cudów może przerodzić się w weekend rozczarowań. Jednym z potrzebujących jest 55-letni pan Andrzej z Bielska-Białej, ale w naszym regionie na wsparcie czeka ponad 30 innych rodzin.
Od miesięcy wolontariusze docierali do osób mierzących się z ubóstwem, często skrajnym. W tym roku w województwie śląskim objętych pomocą zostało o blisko pół tysiąca rodzin więcej niż rok temu. Pomoc powinna do nich dotrzeć w najbliższy weekend - od 25. lat nazywany weekendem cudów. Może się jednak okazać, że dla wielu z nich tegoroczny weekend będzie weekendem bólu i rozczarowania.
Kto z nas nie popełnia w życiu błędów?
Wśród osób potrzebujących jest pan Andrzej z Bielska-Białej. Szlachetna Paczka przytacza trudną historię bielszczanina, w której nie brakuje życiowych błędów. 55-latek pomimo posiadania ogromnej wiedzy i umiejętności technicznych, ma problem z odnalezieniem się w nowej, wymagającej finansowo sytuacji życiowej. Mężczyzna próbuje zacząć od nowa, po bardzo burzliwym rozstaniu z byłą partnerką i pobycie w zakładzie karnym, stara się żyć w pełnej harmonii i zgodzie, nie tylko ze sobą, ale i z otoczeniem.
Mimo doświadczenia i referencji, nie może znaleźć zatrudnienia ze względu na swoją świeżą przeszłość. Była partnerka mężczyzny w czasie jego nieobecności rozdała wszystkie jego rzeczy, w tym ubrania. Jedyną szansą, jaką pan Andrzej widzi dla siebie, aby odzyskać pełną niezależność, jest odnowienie uprawnień elektrycznych i przetarcie nowych ścieżek w znanym już środowisku pracowników fizycznych.
Ostatnie miesiące nie są dla pana Andrzeja łatwe. Jego sytuację finansową najbardziej obciąża ogrzewanie mieszkania, które jest wyłącznie elektryczne. Po uśrednieniu rocznych rachunków miesięczne koszty stałe wynoszą aż 1100 zł. Przy dochodzie z pracy w wysokości 2250 zł i konieczności spłacania zaległości za czynsz oraz media, na przeżycie zostaje mu kwota, która nie pozwala na zaspokojenie wszystkich potrzeb.
Trudna sytuacja sprawia, że choć mężczyzna może liczyć na kontakt z dziećmi i wnukami, to nie stać go na podróż, by ich odwiedzić. Ale pan Andrzej nie traci nadziei. Marzy o niezależności finansowej, dzięki której będzie mógł utrzymywać relacje z bliskimi i być może poznać kobietę, z którą spędzi resztę życia.
Ponad 30 rodzin czeka w naszym regionie
Pan Andrzej z Bielska-Białej liczy na pomoc życzliwych darczyńców, potrzebuje środków czystości, żywności i odzieży, które w weekend cudów mogliby mu dostarczyć wolontariusze Szlachetnej Paczki. Nie tylko on. Takich rodzin, które potrzebują wsparcia, jest w Bielsku-Białej i powiecie bielskim ponad 30.
- Oni nie poradzą sobie bez nas. Jeśli nie znajdziemy darczyńców, ich świat wróci do punktu wyjścia - przybliża Konrad Kruczkowski ze Szlachetnej Paczki. – Do zimnego pokoju i ciszy, samotności i bólu. Nie pozwólmy na to - apeluje wolontariusz. Każdy z nas może pomóc potrzebującej rodzinie.
Wystarczy wejść na www.szlachetnapaczka.pl, wybrać lokalizację i jedną z potrzebujących rodzin, poznać jej potrzeby, a jeśli ich zakup przekracza nasze możliwości, poprosić o wsparcie przyjaciół. Przygotowaną paczkę należy dostarczyć do wskazanego magazynu. W weekend cudów przedmioty trafią do adresata.
Szlachetna Paczka działa od już ćwierć wieku i jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych programów społecznych w Polsce. Oparta jest na pracy z darczyńcami i wolontariuszami. Osobom w potrzebie pomagają wolontariusze, szukają potrzebujących, a darczyńcy przygotowują pomoc dla konkretnych rodzin.
Maciej Chrobak
[email protected]
Oceń artykuł:
22 10