Z końcem listopada w Bielsku-Białej zakończył się odstrzał redukcyjny dzików, w trakcie którego zabito 34 dziki bytujące na terenie miasta. Choć myśliwego zatrudnił Ratusz, to środki pozyskane ze sprzedaży tuszy nie trafiły do kasy miasta.

Odstrzał prowadzony był od początku września. Umowa zawarta z myśliwym zakładała odstrzał do 50 dzików w okresie do końca listopada i nie została przerwana mimo protestów organizacji ekologicznych.

W ostatnich dniach zapytaliśmy o jej realizację. W magistracie przekazano nam, że odstrzał został juz zakończony. Odstrzelone zostały łącznie 34 dziki. Redukcja realizowana była w rejonie kilku wymienionych nam ulic. Wszystkie obejmują wschodni rejon Bielska-Białej i osiedle Złote Łany oraz Lipnik.

Zapytaliśmy, w jaki sposób postępowano z truchłem dzików. Okazuje się, że odstrzelone zwierzę było transportowane do punktu, gdzie skupuje się dziczyznę. Ze sprzedaży tusz dzików pozyskano 7 967,40 zł.

Środki te nie zasiliły kasy miasta, choć to miejscy urzędnicy zlecili odstrzał zwierzyny i zapłacili za to blisko 40 tys. zł. - Z uwagi na to, że dzik jest własnością Skarbu Państwa, całość kwoty została przekazana na jego rzecz do Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach - przekazano nam w Ratuszu.

bak