Ani w Cieszynie, ani w gminie Jeleśnia nie dojdzie do przedterminowych wyborów samorządowych. W niedzielę oba referenda okazały się nieważne z powodu zbyt małej frekwencji, choć zdecydowana większość chciała odwołania włodarzy.

W trakcie niedzielnego głosowania w Cieszynie do urn udało się 4 613 mieszkańców, a frekwencja wyniosła 18,65 proc. Aby głosowanie było ważne, musiało w nim wziąć udział 5 321 mieszkańców, co stanowiło 3/5 liczby wyborców, która w drugiej turze głosowania dokonała wyboru burmistrz Gabrieli Staszkiewicz. Za odwołaniem burmistrz Cieszyna głosowało 4 589 z 4 613 oddanych głosów, co stanowi 99,47 proc.

W przypadku referendum w sprawie odwołania Rady Miejskiej w Cieszynie udział wzięło 4 608 mieszkańców, a próg wynosił 7 178 osób, bo do wyborów radnych doszło w pierwszej turze wyborów samorządowych wiosną ubiegłego roku. Za odwołaniem było 4 195 głosujących, co oznacza 91,03 proc. 

Nieskuteczne okazało się także niedzielne referendum przeprowadzone w gminie Jeleśnia na Żywiecczyźnie. Wzięło w nim udział 1 470 mieszkańców, ale aby wyniki były ważne musiało zagłosować 3 556 osób. Za odwołaniem wójt Anny Wasilewskiej głosowało 1 462 mieszkańców gminy, co dalej 92,74 proc.

To oficjalne wyniki przedstawione przez Krajowe Biuro Wyborcze w Bielsku-Białej.

bb