Radny uważa, że miasto powinno opracować program zachęcający rodziców do zapisywania dzieci do miejskich szkół i przedszkoli. Obecnie miasto przekazuje ponad 270 mln zł rocznie podmiotom prywatnym, które prowadzą placówki oświatowe.

Jak zatrzymać młodzież w szkołach i placówkach prowadzonych przez samorząd? Ta kwestia nurtuje nie tylko Romana Matyję, radnego i szefa komisji budżetowej w Bielsku-Białej. - W ubiegły piątek rozmawialiśmy na ten temat na posiedzeniu komisji finansów Związku Miast Polskich. Okazuje się, że wszyscy mamy ten sam problem, ze szczególnym nasileniem występuje on w miastach na prawach powiatu - mówi radny.

Matyja zwraca uwagę, że w ostatnich latach obserwuje się wyraźny wzrost konkurencyjności placówek niepublicznych, co skutkuje zmniejszającą się liczbą uczniów i przedszkolaków w placówkach miejskich. Spadek liczby uczniów nie przekłada się jednak na koszty utrzymania miejskich placówek. Z kolei z budżetu miasta do podmiotów prywatnych trafia z tytułu dotacji na uczniów już ponad 270 mln zł rocznie. 

Sposobem na odwrócenie tej niekorzystnej tendencji mogłoby być, zdaniem radnego, opracowanie programu zachęcającego rodziców do zapisywania dzieci do miejskich placówek poprzez zwiększenie atrakcyjności ich oferty edukacyjnej. Roman Matyja skierował w tej sprawie interpelację do władz miasta.

- Wnioskuję o przygotowanie kompleksowego programu promocyjnego i informacyjnego, który przedstawiałby rodzicom pełną ofertę edukacyjną, opiekuńczą i wychowawczą miejskich placówek, ich atuty, osiągnięcia, bazę lokalową, zaplecze kadrowe oraz inwestycje realizowane przez gminę w infrastrukturę.

Roman Matyja wierzy, że postulowany przez niego program mógłby realnie wpłynąć na zwiększenie liczby dzieci korzystających z usług oświatowych świadczonych przez miasto Bielsko-Biała.

- Opracowanie takiego programu powinno być poprzedzone wnikliwym rozeznaniem, które pozwoli ustalić, dlaczego rodzice wybierają placówki niepubliczne - uważa nasz rozmówca. – Na tej podstawie należałoby następnie przeanalizować i uatrakcyjnić ofertę miejskich szkół i placówek - sugeruje nasz rozmówca.

MIC