Prezydent z plecakiem ruszył do szkoły. „Chcemy pokazać jak daleko będą chodzić nasze dzieci”
Ponad pół godziny - tyle maszerowały do szkoły przy Piłsudskiego dzieci mieszkające w pobliżu ul. Batorego w Bielsku-Białej. Tak będzie wyglądać ich codzienność, jeśli władze miasta postawią na swoim i zlikwidują szkołę przy Broniewskiego. Z grupą szedł prezydent Jarosław Klimaszewski, który od rodziców dostał... plecak z książkami. Towarzyszył mu odpowiedzialny za oświatę wiceprezydent Piotr Kucia. Spacer prowadzony był w atmosferze dialogu, ale droga do szkoły nie zmieniła nastawienia władz. - Cała nadzieja w kuratorium oświaty - mówili rodzice.
Dzisiejszy poranny spacer to następstwo rozmów, do jakich ponad tydzień temu doszło w Ratuszu. Z prezydentem Jarosławem Klimaszewskim spotkała się grupa rodziców dzieci uczęszczających do Szkoły Podstawowej nr 9 przy ul. Broniewskiego w Bielsku-Białej. Od września przyszłego roku placówka ma zostać zlikwidowana - pozostaną w niej tylko dzieci z klasy II i III, wstrzymany zostanie nabór siedmiolatków.
Na starcie dostał plecak z książkami
Rodzice, by pokazać urzędnikom co ich decyzja oznacza w praktyce, zaprosili prezydenta na spacer. Dziś o godz. 7.00 spotkali się w pobliżu skrzyżowania ulicy Partyzantów i Michałowicza. W tym rejonie mieszkają uczniowie, dla których zmiana siedziby szkoły będzie najbardziej dotkliwa. Jeśli miasto zlikwiduje ich placówkę przy ulicy Broniewskiego, to będą musieli maszerować kilometr dalej na Piłsudskiego.
- Chcemy pokazać panu prezydentowi, jak daleko i jak długo będzie każdego dnia musiało chodzić do szkoły dziecko z ciężkim plecakiem - mówiła Anna Kubiczek-Niewiadomy, przewodnicząca rady rodziców Szkoły Podstawowej nr 9. - Pokonanie tej trasy, to nie będzie 5 czy 10 minut - mówiła przed ruszeniem w drogą.
Włodarz na miejscu zbiórki nie pojawił się sam - towarzyszył mu jego zastępca Piotr Kucia. Nim grupa ruszyła w drogę do szkoły, prezydent Klimaszewski otrzymał od rodziców plecak wypełniony książkami.
Ostatnią nadzieją kurator oświaty?
- Idziemy z miejsca zamieszkania dzieci, które będą miały najdłuższą drogą do szkoły. Chcemy pokazać, którędy można iść i że droga do szkoły jest bezpieczna. Przekonujemy rodziców, bo rozumiemy, że każda zmiana budzi wątpliwości oraz niechęć. Wszystko odbywa się w atmosferze dialogu. Porównamy dojście do siedziby obecnej i planowanej - mówił nam w trakcie spaceru prezydent Klimaszewski.
Samorządowiec zwracał uwagę, że do szkoły przy ulicy Piłsudskiego można dojechać autobusem MZK, nie trzeba iść pieszo. - Takie połączenie jest szybsze i w cieple, bo dziś jest trochę zimno - dodawał.
Poranna droga do szkoły wiodła ulicami 1 Maja, PCK, Sempołowskiej, Dmowskiego, Stojałowskiego i Szkolną aż do Piłsudskiego. Kilka minut po godz. 7.30 grupa dotarła przed budynek szkoły, droga zajęła ponad 30 minut. Rodzice wykorzystali ten czas, by przekonywać prezydenta do zmiany decyzji. Jak na razie się nie udało, a strony pozostały przy swoich racjach. Rodzice nie zamierzają jednak składać broni.
W styczniu ma dojść do kolejnego spotkania z rodzicami. Ostatnią nadzieją będzie śląska kurator oświaty, bo bez zgody organu miasto nie będzie mogło przeprowadzić likwidacji szkoły przy Broniewskiego.
bak, mic

Oceń artykuł:
42 70



Co nie zmienia faktu, że dojazd do podstawówki autobusem to zło.