Najprawdopodobniej już od stycznia zmniejszona zostanie liczba łóżek na oddziale ginekologiczno-położniczym oraz noworodkowym w Beskidzkim Centrum Onkologii-Szpitalu Miejskim. Powód? Niż demograficzny i przystosowanie oddziałów do dwukrotnie wyższej liczby porodów niż ma to miejsce obecnie. W ubiegłym roku urodziło się tu niespełna tysiąc dzieci, w tym liczba porodów będzie podobna.

Spadająca liczba porodów w Bielsku-Białej ma miejsce od kilku lat. Jeszcze w 2020 roku na świat w dwóch bielskich szpitalach przyszło ponad 4,4 tys. dzieci, w ub. roku poniżej 2,5 tys. Po decyzjach o likwidacji kilku przedszkoli i reorganizacji szkół przyszedł czas na kolejny etap dostosowywania się do nowych realiów.

Oddział przygotowany na inne realia

Początkiem grudnia dyrekcja BCO-SM planuje przedstawić w trakcie posiedzenia rady społecznej, która jest organem opiniującym najistotniejsze decyzje w podmiocie leczniczym, projekt zmniejszenia liczby łóżek na porodówce. To zapowiadana w połowie roku reorganizacja struktury szpitala. Kilka miesięcy temu personel placówki obawiał się, że decyzje w tym zakresie pójdą znacznie dalej i dyrekcja w porozumieniu z władzami Bielska-Białej zdecyduje się zlikwidować oddział ginekologiczno-położniczy z noworodkowym.

Położne obawiały się takiego obrotu wydarzeń po tym, jak zrezygnowano z remontu sali porodowej. W czerwcu w trakcie sesji prezydent Jarosław Klimaszewski uspokajał i zapewniał, że nikt nie myśli o zamykaniu porodówki. Zapowiadano reorganizację i ta mieć miejsce z początkiem roku. Zmniejszona zostanie liczba łóżek na oddziale ginekologiczno-położniczym - z 43 do 35 i z 27 do 20 na noworodkowym.

Oba oddziały są ze sobą ściśle powiązane. - Obecna liczba łóżek dostosowana była do ponad 2 tysięcy porodów rocznie, co miało miejsce w naszym szpitalu niespełna dekadę temu. Teraz mamy ich niespełna tysiąc - tak było w zeszłym roku, w tym będzie podobnie - mówi dyrektor Krzysztof Bestwina.

Mniej łóżek, to mniej personelu

- To sprawia, że na oddziałach mamy obłożenie łóżek na poziomie około 60-65 procent i nie ma potrzeby trzymania takiej dużej liczby miejsc na obu oddziałach. W skali miesiące w szpitalu przyjmujemy około 80 porodów, to średnio niespełna trzy porody w ciągu doby, a standardowo, gdy nie ma żadnych powikłań, dziecko z matką przebywa na oddziela dwa, maksymalnie trzy dni - wylicza dyrektor szpitala.

Mniejsza liczba łóżek to mniejsza liczba personelu, a co za tym idzie mniejsze koszty funkcjonowania szpitala, którego dyrekcja zmuszona jest liczyć każdą złotówkę. Zwłaszcza w kontekście informacji sprzed kilku tygodni, gdy informowaliśmy, że NFZ zalega BCO-SM ok. 29 mln zł za nadwykonania w tym roku.

- Obowiązują nas odgórnie narzucone normy zatrudnienia pielęgniarek, które dostosowane są do liczby łóżek i nie ma znaczenia czy są wykorzystane czy nie - dodaje dyrektor Bestwina, który zapewnia, że zmiana w żaden sposób nie wpłynie na ograniczenie dostępności usług. - Warunki właściwie się poprawią, bo na salach będzie mniej łóżek, czyli zwiększy się komfort rodzących u nas pacjentek - podkreśla.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]