Zamiast marszu przez miasto, muzyka i taniec. „Przemoc nie jest sprawą prywatną” - foto
Kilkadziesiąt osób pojawiło się we wtorkowe popołudnie na placu Chrobrego w Bielsku-Białej, by wziąć udział w kulminacyjnym punkcie kampanii przeciwko przemocy. Pomarańczowy Marsz z powodu pogody zamienił się w stacjonarne zgromadzenie.
Mimo deszczowej aury atmosfera była ciepła. Na początku do rytmu zagrali bębniarze z grupy Walimy w kocioł, później na dużym kawałku papieru zapisano negatywne skojarzenia na temat przemocy, które spalono w koksowniku. Następnie swój występ rozpoczęła DJ Atina, a chętni mogli ogrzać się kubkiem gorącego barszczu. Bielszczanie ponownie pokazali, że idea Pomarańczowego Listopada jest dla nich ważna.
Agnieszka Azzalin, prezeska Fundacji Strefa Kobiet, przypomniała, dlaczego Pomarańczowy Listopad oraz działania w ramach akcji ODWAŻN!BB są tak istotne właśnie tu - w Bielsku-Białej. Podkreśliła, że choć nasz region nie należy do najgorszych pod względem statystyk przemocy, problem jest wciąż poważny.
Zwróciła uwagę m.in. na dane WHO wskazujące, że Polska znajduje się w światowej czołówce, jeśli chodzi o cyberprzemoc wobec młodych ludzi. - Co trzecia kobieta w Polsce doświadcza przemocy, co drugi nastolatek spotyka się z hejtem. Dlatego musimy być uważni i reagować. Przemoc nie jest sprawą prywatną.
Zaznaczyła również, że w Bielsku-Białej rośnie liczba osób, które odważają się prosić o pomoc. - Jesteśmy jedynym miastem w Polsce, które stworzyło własny Pomarańczowy Listopad. To powód do dumy - mówiła.
ak
Oceń artykuł:
20 22






