W pierwszej połowie grudnia ukończony zostanie bielski odcinek budowanej S1. Wykonawca uporał się już z osuwiskiem nasypu w Hałcnowie, gdzie kończy prace naprawcze, ustabilizowano także skarpę w rejonie węzła drogowego. W cieniu tych informacji opinii publicznej zdaje się umykać fakt, że GDDKiA deklarowała, że do końca roku zapewni przejezdność budowanej drogi na odcinku z Bielska-Białej do Bierunia. Dotrzymanie deklaracji wydaje się coraz trudniejsze do spełnienia.

Zgodnie z deklaracjami sprzed kilku miesięcy, na koniec tego roku GDDKiA w Katowicach zapowiadało przejezdność budowanej S1 na odcinku od węzła Hałcnów do obwodnicy Bierunia. Na bielskim odcinku ukończone są prace związane z ustabilizowaniem skarpy w rejonie rozbudowanego węzła drogowego.

Będzie prezent na Mikołajki?

Innym problemem był niestabilny grunt na ok. 150-metrowym odcinku budowanej S1 w Hałcnowie. Latem wykonawca realizował w tym miejscu dodatkowe badania gruntu w celu zlokalizowania ewentualnych anomalii mogących mieć wpływ na stateczność korpusu nasypu, a później wzmacniał grunt, który osunął się. Technologia prac naprawczych była podobna do robót w Dankowicach, gdzie również doszło do osunięcia nasypu i wzmacniano go mikropalami oraz kolumnami wypełnianymi zbrojeniem i betonem.

- Wykonawca próbuje nadrobić opóźnienia i deklaruje, że w tym roku ukończy drogę, prace zaawansowane są w ponad 94 proc. - przekazują w GDDKiA w Katowicach. Prace powinny zostać ukończone na początku grudnia, a następnie liczący blisko 12 km odcinek z Bielska-Białej do Dankowic będzie mógł zostać połączony z gotowym od sierpnia ponad 15-kilometrowym odcinkiem Dankowice - węzeł Oświęcim.


Prace naprawcze na 150-metrowym odcinku w Hałcnowie, fot. GDDKiA

Na tym odcinku samochody jeżdżą już na liczącym 10 km fragmencie węzeł Brzeszcze - węzeł Oświęcim, ale z dopuszczalnym tonażem do 3,5 tony i tak samo powinno być na bielskim odcinku. Chyba, że zarządca drogi będzie czekał na przejezdność kolejnego odcinka - do węzła Bieruń wraz z obwodnicą Bierunia.

Trwa walka z czasem na moście

Według deklaracji z wiosny, odcinek od Oświęcimia do obwodnicy Bierunia miał zostać udostępniony jako przejezdny pod koniec tego roku. To pozwoliłoby na jazdę S1 od Hałcnowa do węzła Bieruń i zjechanie tranzytu na DK44. Tu pojawia się problem, którym jest zaawansowanie prac na moście nad rzeką Gostynia. 

Zgodnie z deklaracjami, odcinek budowanej drogi ekspresowej od Oświęcimia do Bierunia puszczony ma zostać jednym pasem, więc wystarczy, że wykonawca odda do końca roku jedno przęsło ponad 130-metrowego mostu nad rzeką Gostynia. Zabetonowany jest ustrój nośny jednego przęsła, ale do wykończenia obiektu i położenia nawierzchni potrzeba okresu bezdeszczowego. Patrząc na zdjęcia z postępu prac i nieoficjalne informacje, szansa na oddanie do użytku części mostu spada z każdym deszczowym dniem.

Bez ukończenia przęsła dopuszczenie ruchu tranzytowego na już gotowe odcinki S1 z Hałcnowa do Oświęcimia nie będzie możliwe, podobnie jak ma to miejsce od sierpnia na odcinku do Brzeszcz.

Ostatni, liczący blisko 10 km odcinek Bieruń - Kosztowy, jest zaawansowany w 26-proc. - na ten odcinek wykonawca wszedł jako ostatni z powodu przewlekłości postępowań administracyjnych. GDDKiA planuje, że cała, 40-kilometrowa trasa Bielsko-Biała - Mysłowice będzie gotowa w połowie 2027 roku.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]