Spacerowiczów przechadzających się w pogodne dni Bulwarami Młodości zastanowić mogą dziwne konstrukcje znoszące się za drzewami przy ul. Górskiej w Bielsku-Białej. Gdy opadły liście, są one dobrze widoczne także dla przejeżdżających tędy kierowców. Okoliczni mieszkańcy obawiają się, że konstrukcje mogą posłużyć za miejsce schronienia dla osób bezdomnych, którzy urządzą sobie w nich koczowisko.

O sprawie tajemniczego obozowiska powiadomił nas mieszkaniec Bielska-Białej, który w weekend przemieszczał się przez Staconkę. Poruszając się w kierunku centrum dzielnicy tajemnicze miejsce znajduje się po lewej stronie, nieco powyżej przystanku autobusowego „Bulwary Młodości”. Gdy przyjrzeć się z bliska wygląda na porzucone obozowisko, gdzie między wydeptanymi ścieżkami stoi kilka drewnianych wież. 

Miejsce spotkań osiedlowej młodzieży

Do nieco chybotliwych budowli przystawiono drabinki, które prowadzą do umieszczonych nad ziemią kryjówek. Te prowizoryczne szałasy pokrywa zadaszenie z desek, dykty oraz brezentu. Tu i ówdzie rozstawione są krzesła i inne sprzęty, jakby ktoś je zamieszkiwał. Osada wygląda na opuszczoną.

Chcąc dowiedzieć się, kto i po co ją wybudował, zwróciliśmy się do mieszkańców okolicznych domostw. Okazuje się, że nie byli to bezdomni, jak mogłoby się wydawać. - To miejsce spotkań młodzieży, która przychodzi tu od dwóch lat i spędza czas na wznoszeniu tych konstrukcji - wyjaśnia sąsiadka obozowiska, dodając, że osobiście nikogo nie zna, przypuszcza jednak, że są to chłopcy z osiedla Złote Łany.

- Nie są uciążliwi, zachowują się kulturalnie, więc nie zgłaszaliśmy żadnych incydentów - zapewnia kobieta. Obawia się jednak, by zimą do porzuconego obozowiska nie wprowadzili się inni, niepożądani lokatorzy.

Właściciele mają teraz problem

O zagadkowe obozowisko zapytaliśmy także strażników miejskich. Poinformowano nas, że temat jest jej znany, choć w tej sprawie wpłynęło tylko jedno zgłoszenie. Jego autor sygnalizował, że teren wygląda nieestetycznie i jest zaśmiecony. - W trakcie podjętych czynności wyjaśniających nie udało się ustalić osoby lub osób, które mogły zaśmiecić teren - przyznaje Krystian Kowalczyk, zastępca komendanta.

Strażnicy ustalili, że właścicielami działki są osoby prywatne z Warszawy i Opola, a następnie poinformowała je o konieczności podjęcia działań mających na celu uporządkowanie oraz zabezpieczenie terenu przed dostępem osób postronnych lub usunięcia drewnianych konstrukcji przymocowanych do drzew.

- Niezależnie od powyższego w związku z możliwością uszkodzenia drzew na przedmiotowej działce, sprawę przekazano do wydziału ochrony środowiska i energii Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej celem rozpatrzenia według posiadanych kompetencji - dodaje przedstawiciel Straży Miejskiej w Bielsku-Białej.

Maciej Chrobak
[email protected]