Dziś w nocy nad sporym obszarem Polski widoczna będzie zorza polarna. To efekt najsilniejszej od wielu lat burzy słonecznej. Przedsmak widowiska świetlnego jest już obserwowany w Bielsku-Białej, Rycerce czy Zawoi, gdzie pojawił się tzw. SAR

W nocy ze środy na czwartek wyjątkowo silna aktywność słoneczna może sprawić, że zorza polarna będzie widoczna w wielu miejscach Europy. Norweski astrofizyk Knut Joergen Roeed Oedegaard tłumaczy, że to efekt burzy słonecznej, której siła może osiągnąć poziom G3, a nawet G4 w pięciostopniowej skali.

Pierwsze oznaki zorzy są już widoczne nad Polską. Pisze o nich Karol Wójcicki, autor profilu „Z głową w gwiazdach”. Nad różnymi regionami Polski od kilkudziesięciu minut widać SAR. Co to takiego?

To zjawisko, które pojawia się w czasie burz magnetycznych, gdy w górnej warstwie atmosfery - tzw. termosferze - dochodzi do podgrzewania jonosfery na skutek przepływu prądów. Zjonizowane cząstki są wtedy pobudzane do świecenia, ale mniej gwałtowny sposób, niż przy klasycznej zorzy polarnej. SAR świeci dużo słabiej niż sama zorza, dlatego warto zrobić zdjęcie niebia i zobaczyć na fotografii.

Czym jest zorza polarna? To zjawisko świetlne obserwowane w górnej atmosferze w pobliżu biegunów magnetycznych planety, które ma silne pole magnetyczne o charakterze dwubiegunowym. Zorze występują na wysokich szerokościach geograficznych, głównie za kołami podbiegunowymi, ale bywają widoczne nawet w okolicach 50. równoleżnika. Zdarza się, że zorze obserwowane są w krajach śródziemnomorskich. 

Polska jest położona na południe od naturalnego pasa zórz - Norwegia, Islandia, Grenlandia i do pojawienia się u nas zorzy potrzebna jest ekstremalnie silna burza geomagnetyczna, co zdarza się bardzo rzadko.

bb