Ponad trzy tysiące prac nadesłano w 47. Biennale Malarstwa Bielska Jesień. Wyniki ogłoszono przed weekendem, a zwycięskie prace budzą olbrzymie kontrowersje. Jury „za odważne przepisanie wizualnej geografii wsi - wrażliwe, ironiczne i polityczne zarazem - które redefiniuje ją jako przestrzeń oporu, wspólnoty i queerowej wyobraźni” nagrodziło Małgorzatę Mycek. Suchej nitki na wyborze jury nie zostawia prof. nauk o sztukach pięknych Ernest Zawada, który sugeruje, że zwycięska praca nie zakwalifikowałaby się w konkursie malarstwa nieprofesjonalnego. 

Zainteresowanie rywalizacją w Bielskiej Jesieni nie dziwi, bo jest to najstarszy i najważniejszy ogólnopolski konkurs malarski. Dla zwycięzców był niejednokrotnie przepustką do wielkiej kariery, także finansowej. Ceny niektórych prac Wilhelma Sasnala (Grand Prix w 1999 roku) czy Ewy Juszkiewicz (Grand Prix w 2013 roku), radykalnie różniących się stylistyką i tematyką, zgodnie przekroczyły barierę miliona złotych!

Nadesłano ponad trzy tysiące prac

W tym roku na Bielską Jesień trafiło ponad trzy tysiące prac. Oceniało je pięcioosobowe jury - cenieni artyści, krytycy i teoretycy sztuki, które wybiera kilkadziesiąt prac, zapraszając ich autorów do nadesłania oryginałów, by wytypować zwycięzców. Tegoroczna pokonkursowa wystawa nie będzie ani łatwa, ani przyjemna, bo malarstwo nie istnieje po to, by usypiać, lecz by budzić - zapowiadał kurator i krytyk Stach Szabłowski, przewodniczący jury, dodając, że będzie to ekspozycja pełna afektów, ekspresji, gniewu.

Bielska Jesień 2025 nie pudruje rzeczywistości, zamiast pocztówkowych obrazków zobaczymy malarstwo gwałtowne i rozedrgane - wtórowała w trakcie wręczania nagród Ada Piekarska, kuratorka wystawy.

Nie malują, a... plują na płótno

Zaskoczeń faktycznie nie brakuje. Nie dziwi też fakt, że stosowane są najrozmaitsze techniki malowania, a jeden z artystów używa nie tylko farb i atramentu, ale tworzy obraz... plując na płótno.

Tegoroczny konkurs wygrał Małgorzata Mycek. Osoba artystyczna - jak sam o sobie pisze 32-letni artysta - otrzymała nagrodę finansową w wysokości 30 tys. zł, statuetkę Bielskiej Jesieni autorstwa Przemysław Jeżmirskiego oraz nagrodę w postaci zorganizowania wystawy indywidualnej. Jury nagrodziło zestaw trzech prac nadesłanych przez artystę: Transmutacja, Miecz na młot na czarownice oraz Upał jak diabli.


Zwycięskie prace Małgorzaty Mycek

Jury nagrodziło artystę „za odważne przepisanie wizualnej geografii wsi - wrażliwe, ironiczne i polityczne zarazem - które redefiniuje ją jako przestrzeń oporu, wspólnoty i queerowej wyobraźni”. Małgorzata Mycek to mieszkający w Radoszycach absolwent rysunku i malarstwa na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu.

Profesor krytykuje wybór jury 

Dwa lata temu 32-letni artysta zdobył wyróżnienie na 46. Biennale Malarstwa Bielska Jesień 2023. W swojej twórczości bada wątek peryferyjności, koncentrując się na regionie, w którym mieszka. Interesują go perspektywy wykraczające poza patriarchalne spojrzenie w interpretacji historii ludowej.

Pod postem w mediach społecznościowych nie brakuje krytyki i niezrozumienia z decyzji jury. Głos zabierają osoby, które nie znają się na sztuce, ale również artyści oraz wykładowcy akademicy z dorobkiem.

- Tego typu malunki proponuję zgłaszać na konkurs im. Ignacego Bieńka (konkurs malarstwa nieprofesjonalnego - red.). Może się zakwalifikują - to komentarz Ernesta Zawady, profesora nauk o sztukach pięknych o specjalności malarstwo. W dorobku ma dziesiątki wystaw w takich krajach jak USA, Izrael, czy kraje europejskie. Profesor jest autorem wielu artykułów i książek o metodyce nauczania sztuki.

Wystawa prac nagrodzonych w ramach 47. Biennale Malarstwa Bielska Jesień 2025 potrwa do 11 stycznia przyszłego roku. Wstęp na wszystkie związane z nią wydarzenia jest bezpłatny.

zn, bak