Pijana lekarka przyjmowała w szpitalu. Ledwo stała na nogach, wydmuchała 3,5 promila!
Trzy i pół promila alkoholu w wydychanym powietrzu miała lekarka pełniąca minionej nocy dyżur w nocnej i świątecznej opiece zdrowotnej Szpitala Żywiec. Na miejsce wezwana została policja, która prowadzi w sprawie dalsze czynności. Szpital wydał oświadczenie, w którym poinformowała o zakończeniu współpracy z lekarką.
O zdarzeniu powiadomił nas syn pacjenta, który minionej nocy zgłosił się do Szpitala Żywiec. Po północy wraz z ojcem, który uskarżał się na szereg objawów, udał się nocnej i świateczej opieki zdrowotnej.
Tam wyszła do nich lekarka. - Nie przyjęła ojca w gabinecie, tylko rozmawiała z nim na korytarzu - relacjonuje. Pacjent wyczuł od niej alkohol, a na znaczny stan upojenia wskazywał szereg innych okoliczności. Kobieta miała problem, by... ustać na nogach. - Miała problemy z mową i poruszaniem się. Nie potrafiła nawet wpisać danych na komputerze. Zastępowała ją w tym pielęgniarka - słyszymy.
Syn pacjenta powiadomił policję. Patrol pojawił się już po kilku minutach i potwierdził przeczucia.
- Policjanci sprawdzili stan trzeźwości wskazanej osoby. Wynik badania to około 3,5 promila alkoholu. Policja prowadzi dalsze czynności, będzie ustalać, czy lekarka naraziła kogoś na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia - mówi asp. Jolanta Frydel, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Żywcu.
O zajęcie stanowiska poprosiliśmy Narodowy Fundusz Zdrowia w Katowicach. Czekamy także na kontakt ze strony rzecznik prasowej Szpitala Żywiec, w którym działa nocna i świąteczna opieka zdrowotna.
Szpital Żywiec wydał oświadczenie. Czytamy w nim, że dyrekcja podjęła decyzję o natychmiastowym odsunięciu lekarki od pełnienia obowiązków i jednocześnie o rozwiązaniu z nią umowy współpracy.
- Wyrażamy ubolewanie z zaistniałej sytuacji. Godzi ona w kluczowe wartości, którymi się na co dzień kierujemy. Bezpieczeństwo, zdrowie i komfort pacjentów są naszym najwyższym priorytetem. Występek lekarki z całą mocą potępiamy, jako zachowanie rażąco nieodpowiedzialne i niezgodne z etyką lekarską.
- Traktujemy je też jako wyraz braku szacunku dla wszystkich osób pracujących w naszym szpitalu. Od początku działalności Szpitala Żywiec nie odnotowaliśmy podobnego incydentu. Do tej pory nie zdarzyło się też, by ktokolwiek zgłosił wątpliwości o podobnym charakterze względem któregokolwiek członka personelu placówki - brzmi komunikat opublikowany dziś po południu na łamach placówki.
bak
Oceń artykuł:
65 20Komentarze 6
