Radni Bielska-Białej w trakcie czwartkowej sesji uchwalili podwyżkę opłaty za śmieci, która od przyszłego roku wzrośnie z 39 do 45 złotych. Najboleśniej wzrost opłaty odczują rodziny wielodzietne, bo zmieniono również metodę jej naliczania - od 1 stycznia wysokość opłaty śmieciowej nie będzie maleć wraz ze wzrostem liczby osób zamieszkujących daną nieruchomość. Urzędnicy tłumaczą, że to bardziej sprawiedliwy społecznie model, bo równowiernie obciąża kosztami wszystkich mieszkańców.

Ustawodawca daje do wyboru kilka metod obliczania opłaty śmieciowej, a jej ostateczny wybór zależy od gminy. Od wielu lat w Bielsku-Białej obowiazywała tzw. metoda od gospodarstwa domowego, która wraz z nowym rokiem zostanie zastąpiona metodą od liczby osób zamieszkujących nieruchomość.

Było od gospodarstwa, będzie od liczby osób

Na pierwszy rzut oka obie brzmią tak samo, ale to mylne wrażenie. W obecnym modelu - od gospodarstwa domowego - opłata spada wraz z liczbą osób zamieszkujących nieruchomość. Działo się tak, bo ustawa narzuca także maksymalną stawkę, która w momencie uchwalania obecnie obowiązującej opłaty wynosiła niespełna 150 zł dla gospodarstwa domowego. Z tego powodu opłata w przeliczeniu na osobę malała.

Obecnie jednoosobowe, dwuosobowe i trzyosobowe gospodarstwa płacą wielokrotność stawki 39 zł, ale od czwartej osoby opłata w przeliczeniu na mieszkańca coraz mocniej spada. Czteroosobowe gospodarstwo płaci miesięczne 140 zł, co w przeliczeniu daje 35 zł za osobę, pięcioosobowe - 145 zł, czyli 29 zł za osobę, sześcioosobowe - 147 zł, co daje 24,50 zł za osobę, a siedmioosobowe i liczniejsze 149 zł. 

Nowa metoda, obliczana na podstawie liczby zamieszkującą nieruchomość, ujednolica stawkę. Wszystkie gospodarstwa domowe zapłacą wielokrotność opłaty, która od 1 stycznia wzrasta do 45 zł za osobę. Od nowego roku pięcioosobowa rodzina zapłaci za śmieci 225 zł (dotychczas 145 zł), sześcioosobowa 270 zł (było 147 zł), a siedmioosobowa aż 315 zł, czyli ponad dwukrotnie więcej niż dotychczasowe 149 zł.

Gospodarka odpadami się nie bilansuje

W trakcie sesji radny Paweł Korzondkowski z PiS pytał, czy w nowej metodzie obliczania opłaty śmieciowej przewidziano ulgi dla rodzin wielodzietnych, które najmocniej odczują podwyżkę. W odpowiedzi naczelnik Karolina Miech mówiła, że obecnie takich ulg się nie przewiduje. Może będą w przyszłości.

Urzędniczka tłumaczyła, że podwyżka jest konieczna, bo system się nie bilansuje. W tym roku deficyt wyniesie blisko 2 mln zł, w przyszłym roku wzrósłby do 16 mln zł, gdyby nie podwyżka. Z kolei zmiana metody ma być bardziej sprawiedliwa społecznie i rozkładana równomiernie na wszystkich bielszczan.

Z obliczeń urzędników wynika, że podwyżka wraz ze zmianą metody w przypadku pięciosobowych gospodarstw domowych i liczniejszych przyniesie dodatkowy dochód szacowany na ok. 4,5 mln zł. Od tych mniej licznych gospodarstw podwyżka zapewni dodatkowy wpływ szacowany na ok. 10 mln zł.

Za przyjęciem nowych stawek i zmianą metody głosowało 13 radnych z Platformy Obywatelskiej oraz klubu Jarosława Klimaszewskiego. Przeciwko było dziewięciu radnych z klubu Prawo i Sprawiedliwość.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]