Osiem lat więzienia grozi 50-latkowi z powiatu bielskiego, który w poniedziałek wychodząc z Sądu Rejonowego w Bielsku-Białej powiedział do pracownika ochrony, że podłożył w budynku bombę. Mężczyzna został zatrzymany i czeka na zarzuty. 

Chciałoby się rzec, że mądrość i rozwaga nie zawsze idzie w parze z wiekiem. W poniedziałek przed południem policja interweniowała przy ul. Słowackiego w Bielsku-Białej. 50-letni mężczyzna wychodząc z budynku sądu, powiedział do pracownika ochrony, że w środku znajduje się bomba, którą podłożył.

Po wypowiedzeniu tych słów mężczyzna opuścił budynek. Informacja została potraktowana przez ochronę z pełną powagą. Zgodnie z obowiązującymi procedurami natychmiast powiadomiono służby ratunkowe: policję, straż pożarną oraz specjalistów z policyjnych jednostek pirotechnicznych. Budynek został zabezpieczony, a funkcjonariusze rozpoczęli szczegółowe sprawdzenia, aby wykluczyć zagrożenie.

Alarm okazał się fałszywy. Nie zmienia to jednak faktu, że cała akcja wymagała zaangażowania wielu służb, a sytuacja była traktowana jak potencjalne realne zagrożenie życia i zdrowia ludzi. 50-letni autor „żartu” został zatrzymany przez policjantów krótko po opuszczeniu budynku sądu. Trafił do policyjnego aresztu, gdzie czeka na przedstawienie zarzutów. Będzie odpowiadać za przestępstwo wywołania fałszywego alarmu o zagrożeniu. Za taki czyn grozi kara od 6 miesięcy do nawet 8 lat pozbawienia wolności. 

Policja przypomina, że każdy sygnał o zagrożeniu traktowany jest jako potencjalnie prawdziwy. Każde tego typu zgłoszenie wiąże się z kosztami, dezorganizacją pracy i niepotrzebnym narażaniem ludzi na stres.

bb