60-lecie szkoły w Mikuszowicach. W trakcie jubileuszu otwarto nowoczesną pracownię - foto
Szkoła Podstawowa nr 25 im. ks. Twardowskiego w Bielsku-Białej świętowała 60-lecie. Z tej okazji w placówce przy ul. Pocztowej w Mikuszowicach Śląskich odbyła się wyjątkowa uroczystość. W jej trakcie uruchomiono nowoczesną pracownię.
W wydarzeniu uczestniczył prezydent Jarosław Klimaszewski, przewodnicząca Rady Miejskiej w Bielsku-Białej Dorota Piegzik-Izydorczyk, a także emerytowani dyrektorzy i nauczyciele, którzy przez lata tworzyli historię szkoły. Ich obecność była szczególnie wzruszająca - wielu z nich dzieliło się wspomnieniami z dawnych lat.
Najważniejszym punktem obchodów było otwarcie nowoczesnej sali stworzonej z myślą o ekologicznej edukacji uczniów. Jej powstanie było możliwe dzięki pieniądzom pozyskanym z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach na czele której stoi Mateusz Pindel.
Pracownia jest wyposażona w mikroskop, modele, globusy, przeróżne gry i pomoce do praktycznej nauki ekologii. Została urządzona tak, by uczniowie mogli pracować w grupach. Uroczystość uświetniły występy uczniów, którzy wraz z nauczycielami przygotowali specjalny scenariusz, przenoszący widzów w czasie. Goście mogli poczuć atmosferę minionych dekad i zobaczyć, jak szkoła zmieniała się na przestrzeni lat.
W specjalne przygotowanej sali można było poznać historię szkoły i zobaczyć wystawę pamiątek z minionych lat - stare zdjęcia klasowe i tabla absolwentów, dawne sprzęty szkolne, mundurki, tarcze uczniowskie oraz inne przedmioty, które przypominały czasy, gdy szkoła dopiero rozpoczynała swoją działalność.
- To był dzień pełen emocji, wdzięczności i dumy z tego, jak długą i bogatą historię ma nasza szkoła. Niech kolejne lata będą równie owocne i przyniosą wiele sukcesów - mówi dyrektorka Gabriela Grochowska.
bb
Oceń artykuł:
24 8
Nic tylko pranie dzieciom mózgów, że “dobry Pan dał pieniądze” - mam nadzieję, że nauczyciele po całych tych zabobonnych gusłach wytłumaczą pociechom, że pieniądze na remont pochodziły z kieszeni podatników - w tym ich rodziców.
A co do samej pracowni - przyda się z pewnością. Będzie pięknie prezentować się w gablotce bo polski program nauczania kończy się na wykuwaniu na pamięć nikomu niepotrzebnych nazw zaczepów mięśni ropuchy.