Koalicja Obywatelska, a wraz z nią Lewica oraz PSL opowiadają się za zniesieniem dwukadencyjności w samorządach. Coraz więcej wskazuje na to, że poselski projekt procedowany w Sejmie może uzyskać większość parlamentarną. Obecne przepisy sprawiają, że o kolejną kadencję nie będzie mógł ubiegać się Jarosław Klimaszewski.

Dotychczas wydawało się, że projekt wniesiony przez PSL utknie w sejmowej „zamrażarce”. Krytycznie proponowane odwrócenie skutków reformy PiS sprzed kilku lat oceniali obywatele biorący udział w konsultacjach społecznych przedstawionego projektu. Tylko co piąty popierał zniesienie dwukadencyjności.

Od miesięcy wydawało się, że poza PSL żadne inne ugrupowanie w parlamencie nie popiera wprowadzenia zmian w kodeksie wyborczym. Niespodziewanie w ostatnich dniach zniesienie dwukadencyjności poparł wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty z Lewicy, a w niedzielę głos zabrał Donald Tusk.

Premier i lider Koalicji Obywatelskiej apelował, by odwołać „niemądrą” decyzję PiS w zakresie ograniczenia liczby kadencji przez wójtów, burmistrzów oraz prezydentów miast. - Akurat to ja wywalczyłem, że wójt, burmistrz i prezydent miasta są wybierani w Polsce w wyborach bezpośrednich. Że to ludzie, wyborcy, a nie partie, nie jakieś mafie, nie jakieś grupy interesu, tylko ludzie w powszechnych wyborach wybierają swojego wójta, swoją panią burmistrz, panią czy pana prezydent miasta - mówił premier Tusk w niedzielę.

- Gorąco namawiam wszystkich bez wyjątku, ze wszystkich partii. Odwołajcie tę niemądrą decyzję PiS-u i pozwólcie ludziom wybierać swoich gospodarzy - dodawał szef rządu w trakcie konwencji KO. 

Przyjęcie ustawy przez parlament nie oznacza, że dwukadencyjność w samorządach zostanie zniesiona. Podpis pod ustawą będzie musiał złożyć jeszcze prezydent Karol Nawrocki. To wydaje się mało realne.

bak