Krok po kroku penetrowali dno, które odsłoniła woda. Czy w gęstym mule ukryte są zwłoki?
Do wtorku potrwać mają działania służb w Czechowicach-Dziedzicach. Do akcji zadysponowano psy do poszukiwania zwłok oraz funkcjonariuszy specjalnej komórki KGP. Od kilku dni w stawie Błaskowiec trwa spuszczanie wody. Rejon zbiornika pilnował patrol policji, a z każdą godziną odsłaniało się coraz więcej brzegów stawu. - Na miejscu pracuje blisko 150 funkcjonariuszy - mówi nam w sobotni poranek kom. Sławomir Kocur, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej.
To kolejne działania w terenie związane ze śledztwem prowadzonym w kierunku zabójstwa 24-letniej czechowiczanki. W sobotę od rana na miejsce zaczęły zjeżdżać służby. W działaniach udział biorą funkcjonariusze bielskiego garnizonu, wspierani przez Samodzielny Pododdział Prewencji Policji z Wapienicy oraz z Katowic. Do akcji zadysponowani zostali również lokalni strażacy z jednostek PSP i OSP.
Dzisiejsze działania zostały zakończone po godz. 15.00. Policjanci wraz ze strażakami przez kilka godzin przeczesywali gęsty muł, który wyłonił się po spuszczeniu wody ze znacznej części stawu Błaskowiec.
- On ma bardzo specyficzną konsystencję, jest gęsty i może sięgać nawet metra. To ciężka i bardzo żmudna praca do wykonania - przyznaje kom. Sławomir Kocur, oficer prasowy bielskiej policji, który dziś od rana obecny był na miejscu działań. Funkcjonariusze tyralierą, ubrani w spodniobuty i wyposażeni w strażackie bosaki, krok po kroku przeczesywali dno stawu. Brodząc po mule momentami bardzo głęboko się w nim zapadli. Jeden z ratowników wymagał nawet pomocy kolegów w wydobyciu go z pułapki.
Do przeczesania jest ok. 20 hektarów terenu - tyle liczy staw Błaskowiec. W sobotę udało się zrealizować część planu. Wznowienie działań zaplanowano w niedzielę. Woda odsłoni kolejne fragmenty dna.

Poszukiwania są również wspierane przez wyspecjalizowane jednostki szczebla krajowego. To m.in. Centrum Poszukiwań Osób Zaginionych, to komórka wyodrębniona w strukturze Komendy Głównej Policji, a także funkcjonariuszy Komendy Stołecznej Policji wraz z psami szkolonymi do poszukiwania zwłok.
Działania służb potrwają do wtorku włącznie. W tym czasie teren wokół Stawu Błaskowiec będzie zamknięty dla osób postronnych. Policja zwraca się z apelem do mieszkańców Czechowic-Dziedzic i okolic, aby nie przychodzili w rejon prowadzonych działań i nie utrudniali pracy funkcjonariuszom.
Spuszczanie wody ze stawu Błaskowiec trwa od kilku dni. W tygodniu w rejonie zbiornika regularnie pojawiały się patrole policji, które doglądały miejsca, gdzie w sobotni poranek rozpoczęła się kolejna akcja poszukiwawcza. W piątek kom. Sławomir Kocur przekazał nam, że lustro wody w stawie obniżyło się o ponad 60 centymetrów. W najgłębszym miejscu - tzw. pidle - głębokość wynosi niespełna 1,2 m.
To kolejne działania śledczych w stawie Błaskowiec. Wszystko z powodu zeznań składanych przez jedynego podejrzanego w sprawie. Patryk B.początkowo twierdził, że pozbawił życia 24-latka, a jej ciało wrzucił do stawu od strony garaży. Później zeznania zmieniał, aż finalnie ze wszystkiego się wycofał. Początkiem października mężczyzna wyszedł z aresztu na wolność, a prokuratura stosuje wobec niego dozór policji.
Co więc sprawiło, że służby wróciły nad Błaskowiec? Woda ze stawu jest spuszczana w związku z odławianiem ryb. - Śledczy wykorzystają tylko ten fakt, że zbiornik będzie opróżniony do ponownego przeszukania celem zweryfikowania ewentualnego wciągnięcia ciała do mułu na dnie - przekazała siostra zaginionej. O przeprowadzenie takich działań, by jednoznacznie wykluczyć, że ciało 24-latki znajduje się w stawie, początkiem roku wnioskował mecenas Rafał Bargiel, który był pełnomocnikiem rodziny.
Właściciel stawu nie sprzeciwiał się wtedy takim działaniom, ale oczekiwał gwarancji na wypadek padnięcia ryb. Wyjaśniał, że opróżnianie stawu potrwa ok. 5-6 dni, a dno zacznie pojawiać się od strony garaży, bo tam jest najpłycej. Teraz, gdy się z nim skontaktowaliśmy, sugerował kontakt z policją i nie chciał z nami rozmawiać. Nieoficjalnie mówi się, że żeby spuścić wodę ze stawu, trzeba było odłowić ok. 40 ton ryb.
bak
Zdjęcie główne: OSP Dziedzice w Czechowicach-Dziedzicach
Oceń artykuł:
33 15
Tego dlaczego twoje wypowiedzi są nie na miejscu nie będę ci tłumaczyć bo nie jesteś chyba w stanie tego pojąć.
Nie szczekaj, komuchu. Nawet podejrzanego wypuścili z aresztu, bo nic na niego nie mają.