Po co posłowi dron za ponad 5 tys. zł kupiony za publiczne środki przeznaczone na prowadzenia biura poselskiego? Grzegorz Gaża z PiS zapewnia, że dron potrzebny jest mu do interwencji poselskich. Żadnej jednak nie jest w stanie udokumentować i z całej sprawy kpi, zamieszczając wymowny wpis w mediach społecznościowych.

Każdy poseł na prowadzenie biura poselskiego otrzymuje 280 tys. zł rocznie. Opłaca z tego czynsz, media, pracowników, kilometrówkę, ale również sprzęt potrzebny mu do pracy. Podatnicy wydają ponad pół miliarda złotych na utrzymanie biur poselskich w trakcie trwania czteroletniej kadencji Sejmu.

Dziennikarze z magazynu „Czarno na białym” TVN24 przeglądnęli wydatki posłów obecnej kadencji. Jednym z niechlubnych bohaterów ich reportażu jest poseł Grzegorz Gaża z okręgu bielskiego. Parlamentarzysta z Pszczyny w zeszłym roku kupił drona DJI Mini wydając na niego blisko 5,3 tys. zł publicznych środków.

Poseł PiS został zapytany w Sejmie, gdzie znajduje się dron? Grzegorz Gaża zaczął przekonywać, że w jego biurze poselskim, bo realizuje nim obowiązki związane z wykonywaniem mandatu. Gdy usłyszał, że dziennikarze odwiedzili jego biuro, ale drona tam nie było, poseł odpowiedział, że miał go przy sobie.

- To nie jest po to, żeby było. To jest po to, żeby dokumentować materiały. Jeżeli jest potrzebna interwencja poselska, to wtedy dokumentuję zapis z jakiegoś miejsca czy budowy czy z przebiegu - zapewniał poseł. Kiedy miała miejsce ostatnia kontrola poselska, w której poseł PiS użył drona? Gaża żadnej nie wskazał, a potem zmienił zdanie i stwierdził, że drona jeszcze nie używał, ale kupił go, jakby była taka potrzeba.

Grzegorz Gaża najwyraźniej nie czuje zażenowania, że z publicznych środków kupił drona. Z informacji ujawnionych przez media zwyczajnie kpi. - Zakupiłem drona szybciej niż Kosiniak-Kamysz dla MON! - to jego komentarz do sytuacji opublikowany kilkanaście dni temu w jego mediach społecznościowych.

bak