Od ubiegłego tygodnia bielszczanie ostrzegają się na forach internetowych przed złodziejami działającymi metodą „na klamkę”. Sygnały o podobnych incydentach płyną z różnych części miasta. Policja zaleca szczególną czujność.

- Około północy ktoś szarpał za klamkę i próbował wejść do domu - mieszkaniec z ul. Kolistej w Kamienicy opisuje incydent z nocy 2 na 3 października. - Drzwi były zamknięte, więc ta osoba szybko odpuściła. Uważajcie na siebie, zamykajcie bramy i drzwi na klucz - przestrzega bielszczanin.

Podobne sygnały docierają z innych części miasta. - Na Złotych Łanach też buszują - zauważa inny mieszkaniec, przyznając, że intruz dostał się do jego mieszkania przez otwarte drzwi. - Udało mu się wejść, tylko że akurat nie spaliśmy - dodaje. Metoda „na klamkę” polega na wykorzystywaniu otwartych drzwi w mieszkaniach. Przestępcy naciskają klamki na chybił trafił, a gdy drzwi nie są zamknięte na klucz, sprawdzają, czy nie ma domowników. Niekiedy wślizgują się do środka wykorzystując nieuwagę lokatorów.

Łupem padają zwykle drobne przedmioty znajdujące się w zasięgu ręki: zegarki, torebki, portfele z przedpokoi, z którymi można szybko i niepostrzeżenie umknąć. Jak informuje bielska policja, samo sprawdzanie, czy drzwi do mieszkania lub domu są zamknięte, potocznie określane jako „klamkowanie”, nie stanowi przestępstwa, o ile nie towarzyszą temu inne działania świadczące o zamiarze popełnienia czynu.

Zgodnie bowiem z art. 193 Kodeksu karnego, przestępstwem jest „wdarcie się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu” lub „nieopuszczenie ich wbrew żądaniu osoby uprawnionej”. - Samo naciśnięcie klamki, bez wejścia do środka, nie wyczerpuje znamion tego czynu - wyjaśnia podkom. Sławomir Kocur, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej.

- Takie zachowanie może wzbudzać uzasadniony niepokój mieszkańców i w przypadku powtarzalności lub podejrzenia o zamiar popełnienia przestępstwa, należy zgłaszać takie okoliczności - dodaje policjant.

MIC