Tragiczna interwencja policji w Bielsku-Białej. Prokuratura wyjaśnia okoliczności śmierci 44-latka
Prokuratura wyjaśnia okoliczności śmierci 44-letniego bielszczanina. Mężczyzna awanturował się w mieszkaniu, a na pomoc ratownikom medycznym przyjechał patrol policji. Funkcjonariusze, by założyć mu kajdanki, zastosowali wobec mężczyzny gaz pieprzowy i chwyty obezwładniające. Mężczyzna zmarł niedługo później po przewiezieniu na SOR. Na obecnym etapie śledztwa żadne okoliczności związane z interwencją służb nie wskazują, by funkcjonariusze przyczynili się do zgonu.
Śledztwo prowadzone jest w kierunku nieumyślnego doprowadzenia do śmierci mężczyzny - to rutynowa kwalifikacja czynu. Na obecnym etapie nikt w sprawie nie usłyszał zarzutów. Zdarzenie miało miejsce na początku września na osiedlu Beskidzkim. W mieszkaniu awanturował się pobudzony 44-latek.
Ratownicy poprosili o wsparcie policję
Prokuratura przekazuje, że na numer alarmowy zadzwonił członek najbliższej rodziny. Na miejsce skierowano załogę ratownictwa medycznego, ale ze względu na zachowanie 44-latka, ratownicy zwrócili się o wsparcie policji. Po dojeździe funkcjonariuszy na miejsce wobec mężczyzny zastosowano gaz pieprzowy oraz chwyty obezwładniającego, by następnie założyć mu kajdanki i przetransportować do karetki.
- Uprzednie wezwania do zachowania spokoju i wykonywania poleceń pozostawały nieskuteczne - przekazuje prokurator Paweł Nikiel, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że 44-latek mimo zakucia w kajdanki w trakcie prowadzenia do ambulansu nadal był pobudzony i zachowywał się agresywnie - miał m.in. kopać w samochód. W trakcie udzielania mu pomocy w karetce doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Na miejsce wezwano drugi ambulans, a ratownicy zastosowali urządzenie do kompresji klatki piersiowej i pilnie udali się na SOR.
Nagłe zatrzymanie krążenia w karetce
Mimo wysiłków lekarzy i ratowników medycznych, życia młodego mężczyzny nie udało się uratować. Prowadząca śledztwo Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała Południe zarządziła sekcję zwłok zmarłego 44-latka i posiada już wstępną opinię biegłego sądowego wydaną po przeprowadzonych czynnościach.
- Według wstępnych wyników, bezpośrednią przyczyną zgonu była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa - mówi prokurator Nikiel. Na obecnym etapie żadne okoliczności związane z interwencją służb nie wskazują, by funkcjonariusze przyczynili się do zgonu 44-latka. - Na ciele zmarłego mężczyzny nie ujawniono obrażeń, które mogły przyczynić się do jego zgonu – dodaje rzecznik bielskiej prokuratury.
Śledczy zlecili dalsze badania zmierzające do ustalenia wtórnej oraz wyjściowej przyczyny zgonu. Na obecnym etapie śledztwo prowadzone jest w sprawie i nikomu nie przedstawiono zarzutów. Jak dowiedział się nasz portal, do czasu wyjaśnienia sprawy policjanci nie zostali zawieszeni w czynnościach służbowych.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Oceń artykuł:
64 30Komentarze 10
