Dziś przed Sądem Okręgowym w Bielsku-Białej rozpoczął się proces 18-letniej bielszczanki, którą prokuratura oskarża o próbę zabójstwa swojej matki i zranienie młodszego brata. Za zarzucane czyny grozi jej kara do 30 lat pozbawienia wolności.

Do zdarzenia doszło blisko rok temu na osiedlu Wojska Polskiego. 17-letnia wówczas dziewczyna wróciła do domu we wczesnych godzinach porannych. W trakcie sprzeczki z matką, której przyczyną był papieros, a właściwie odmowa jego poczęstowaniem przez starszą z kobiet, nastolatka wpadła w szał, chwyciła za nóż i zaczęła nim dźgać matkę. Ta zasłaniała się kołdrą, a na pomoc ruszył jej małoletni brat, który został zraniony w nogę. Dziewczyna była w takim szale, że atakując matkę złamała ostrze i ruszyła po kolejny nóż.

Na szczęście kobieta zdołała wytrącić niebezpieczne narzędzie z dłoni 17-latki, która zbiegła z mieszkania. Później poszukiwania nastolatki prowadziła policja, prosząc media o publikację jej wizerunku.

Gdy została znaleziona przez policję usłyszała zarzut usiłowania zabójstwa matki i spowodowania jej obrażeń ciała oraz młodszego brata. W trakcie śledztwa prokuratura pozyskała opinie biegłych z dziedziny psychologii, biologii, toksykologii i mechaniki ciosu. Wykonywano daktyloskopię krwawego odcisku palca na nożu. Oskarżona przyznała się do popełnienia zarzucanych jej czynów i złożyła wyjaśnienia.

Dziś przed Sądem Okręgowym w Bielsku-Białej ruszył proces nastolatki. Na wniosek pokrzywdzonych - matki oraz brata, a także samej oskarżonej, sędzia Beata Hajduga zdecydowała, że rozprawy będą odbywać się za zamkniętymi drzwiami. Jak przekazał nam prokurator Paweł Nikiel, rzecznik bielskiej prokuratury, w trakcie śledztwa oskarżona przyznała się do ataku, ale twierdziła, że nie chciała pozbawić matki życia.

Zdaniem śledczych, okoliczności zdarzenia, w tym miejsce zadawanych ciosów i użyte narzędzie, wskazują na próbę usiłowanie zabójstwa matki. Dziewczynie grozi od 10 do nawet 30 lat pozbawienia wolności.

ak